Do końca sezonu w Bundeslidze pozostało już tylko pięć kolejek. Cały czas trwa pasjonujący wyścig o koronę króla strzelców. Na prowadzeniu jest oczywiście Robert Lewandowski, który ma na horyzoncie historyczne rekordy, ale niewiele za jego plecami plasuje się TimoWerner.
Robert Lewandowski w pogoni za rekordami
W Bundeslidze rozegranych zostało już 29 kolejek. Oznacza to, że sezon powoli zmierza już do końca. W ostatnich pięciu kolejkach emocji z pewnością dostarczy nam walka o miejsca w TOP 4, ale także o to, kto i z jakim dorobkiem sięgnie po koronę króla strzelców.
Na ten moment pewnie po kolejny tytuł mistrzowski oraz po kolejną koronę króla strzelców zmierzają Bayern Monachium oraz Robert Lewandowski. Polski snajper jak na razie ma na swoim koncie 29 trafień i o cztery wyprzeda napastnika RB Lipsk Timo Wernera. Obaj w tym sezonie strzelają jak na zawołanie i wzajemnie się napędzają, dlatego też w pozostałych pięciu seriach gier powinno być niezwykle ciekawie.
Terminarz Bayernu nie jest najłatwiejszy. Bawarczycy w najbliższych kolejkach zmierzą się z Bayerem Leverkusen oraz z Borussią Monchengladbach, a sezon zakończą starciami z Werderem, Freiburgiem i z Wolfsburgiem. Z kolei RB Lipsk ma jeszcze przed sobą spotkania z Paderborn, Hoffenheim, Fortuną, Borussią Dortmund, a także z Augsburgiem.
Na horyzoncie Lewandowskiego, ale i wspomnianego Wernera jest kilka rekordów. Oczywiście wielokrotnie wspominane osiągnięcie Gerd Mullera i zdobycie 40 bramek będzie niezwykle trudne do osiągnięcia. Jak najbardziej do przebicia natomiast jest najlepszy wynik strzelecki w XXI wieku w Bundeslidze. W sezonie 2016-17 Pierre-Emerick Aubameyang w ekipie BVB strzelił 31 goli.
Przed nami więc w Bundeslidze niezwykle interesujące tygodnie. Z uwagę będziemy przyglądać się poczynaniom poszczególnych drużyn, ale także analizować będziemy osiągnięcia i rekordy, które, miejmy nadzieję, pobije Robert Lewandowski.
Sensacja w Monachium! Bayern przegrał z Augsburgiem [WIDEO]
Bawarczycy doznali pierwszej porażki w sezonie 25-26. Pierwszymi pogromcami ekipy Kompany'ego okazał się derbowy rywal – FC Augsburg, który w ostatnim kwadransie zdobył dwie bramki na wagę trzech punktów.