– Szkoda straconej bramki, ale mieliśmy swoje sytuacje i powinniśmy je wykorzystać – powiedział po meczu z Rosenborgiem Jakub Kosecki, strzelec gola dla Legii.
– Na rewanż jedziemy z wiarą w sukces. W drugiej połowie chciałem powtórzyć wyczyn z pierwszej części spotkania. Niestety, nie udało się. Przy bramce celowałem w długi róg. Wcześniej zastanawiałem się, czy nie przyjmować piłki, ale zadecydowałem o bezpośrednim uderzeniu, co okazało się właściwym wyborem – przyznał Kosecki.
– Rosenborg był w naszym zasięgu. Mogliśmy wygrać, niekoniecznie różnicą jednego gola. Niestety, skończyło się tylko na remisie 1:1. Nie będzie łatwo o awans. Nie możemy być szczęśliwi, bo zasłużyliśmy na zwycięstwo – powiedział z kolei Dusan Kuciak, golkiper Legii.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.