Legia Warszawa w czwartkowy wieczór we frajerski sposób wypuściła z rąk zwycięstwo z Rosenborgiem. – Powinniśmy wygrać to spotkanie. Mieliśmy sytuacje – powiedział po meczu Jakub Kosecki, strzelec gola dla warszawskiego zespołu.
– Nie udało się, trudno. Przed nami rewanż, jedziemy do Trondheim bojowo nastawieni, z wiarą, że uda nam się odwrócić losy tego dwumeczu. Nie jest tak źle, pokazaliśmy u siebie, że potrafimy przedostać się przez defensywę przeciwnika i to samo będziemy chcieli zrobić w najbliższy czwartek, choć skuteczniej – powiedział Kosa.
– Gdybyśmy wygrali, to bym był bardziej zadowolony, choć z drugiej strony, jestem ofensywnym zawodnikiem i do moich obowiązków należy zdobywanie bramek. Jednak tę dzisiejszą chętnie oddałbym za zwycięstwo Legii z Rosenbogiem – dodał.
Rewanż z Rosenborgiem odbędzie się za tydzień, 30 sierpnia o godzinie 19:00.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.