Hugo Lloris zaczął mecz Brighton najgorzej, jak tylko mógł. Bramkarz Tottenhamu niefortunnie interweniował przy akcji rywali i nie dość, że zakończyła się ona golem, to na dodatek sam Francuz doznał zwichnięcia łokcia.
Mecz jeszcze na dobre się nie rozpoczął, kiedy w pole karne Kogutów dośrodkowanie posłał PascalGross. Lloris, próbując interweniować, zatrzymał piłkę przed linią bramkową, sam wpadając do siatki. Obrona nie zakończyła się dobrze – z najbliższej odległości futbolówkę dobił Neal Maupay, a francuski bramkarz, upadając, nienaturalnie wygiął rękę. jak się okazało, mistrz świata z Rosji zwichnął łokieć.
Francuzowi od razu została udzielona pomoc. Podano mu tlen, morfinę na uśmierzenie bólu i zniesiono na noszach z boiska. Jego miejsce zajął Paulo Gazzaniga, a fani pierwszego bramkarza Tottenhamu zaczęli zadawać sobie pytanie, jak poważny jest jego uraz i ile będzie trzeba czekać na jego powrót. Pierwsze badania mówią o zwichniętym łokciu.
– Diagnozowanie [Llorisa – przyp. red.] będzie kontynuowane w najbliższym tygodniu, by ustalić, jak poważny jest uraz, a także ile czasu będzie potrzebować na rehabilitację – można przeczytać na oficjalnej stronie klubu.