Adrian Cieślewicz ma za sobą czwarty w tym roku występ w eliminacjach Ligi Mistrzów. We wtorek The New Saints przegrali z cypryjskim APOEL FC (0:3), odpadając tym samym z dalszych gier. Mistrzowie Walii w I rundzie wyeliminowali ekipę z San Marino – Tre Penne. W kolejnej fazie mieli już o wiele silniejszego rywala. Mimo to na własnym terenie udało im się wywalczyć bezbramkowy remis. Tydzień później już tak dobrze nie było.
Cieślewicz na boisko wyszedł w pierwszym składzie swojej drużyny. Ekipa z Nikozji miała natomiast ogromną przewagę. Gola udało jej się zdobyć jednak dopiero po przerwie. Wynik otworzył w 54. minucie pomocnik Nektarios Aleksandru.
Polski pomocnik opuścił murawę na kilkanaście minut przed końcem spotkania. W tym momencie na zegarze wyświetlany był już wynik 2:0 dla gospodarzy. Wydawało się, że przy takim rezultacie sędzia gwizdnie po raz ostatni, ale w doliczonym czasie gry na 3:0 podwyższył strzałem z rzutu karnego Tomas De Vincenti.
APOEL w III rundzie zagra z Rosenborgiem bądź Norrkoping. W pierwszym spotkaniu lepsi byli Norwegowie (3:1).
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.