Koncert Milika, błysk Kapustki. W młodości siła, jest życie bez Lewego!
Najważniejszym wnioskiem nasuwającym się po meczu Polska – Czechy we Wrocławiu jest fakt, że istnieje życie bez Roberta Lewandowskiego, Grzegorza Krychowiaka i pozostałych filarów naszej kadry. Przezimowanie z tą myślą może napawać nas wyjątkowym optymizmem – pisze w swojej korespondencji ze Stadionu Miejskiego we Wrocławiu Paweł Kapusta, dziennikarz tygodnika „Piłka Nożna”.
Kibice, którzy przed meczem marudzili na Adama Nawałkę zwalniającego ze zgrupowania Roberta Lewandowskiego, Grzegorza Krychowiaka i Łukasza Fabiańskiego oraz zapowiadający, że na meczu się przez to nie zjawią, mogą mieć teraz spore wyrzuty sumienia. Zmiennicy gwiazd zaprezentowali się świetnie, wymagających Czechów pokonali jak najbardziej zasłużenie. Kończącego się właśnie roku z reprezentacją Polski – roku obfitego w sukcesy – lepiej podsumować się nie dało.
Plusów wymieniać można wiele. Ot choćby fakt, że drużyna prowadzona przez Nawałkę w dwóch meczach z finalistami przyszłorocznego Euro nie tylko wygrywała, ale wbiła im aż siedem goli. To wynik znakomity, potwierdzający jedynie tezę, że z formacją ofensywną nie mamy większych problemów. Według Zbigniewa Bońka (mówił o tym między innymi Adamowi Godlewskiemu na łamach „Piłki Nożnej”) wiele na Euro zależeć będzie od formy Kamila Grosickiego. Patrząc na mecz z Czechami można tylko żałować, że Euro nie odbędzie się za tydzień.
Solidna, rokująca, ale przede wszystkim skoncentrowana na pracy i rozwoju młodzież ma u selekcjonera Nawałki jak u Pana Boga za piecem. Jednym z priorytetów selekcjonera jest dostarczenie drużynie świeżej krwi, która w niedługiej perspektywie czasowej będzie stanowić o sile narodowego zespołu. Przykładów daleko szukać nie trzeba. Arkadiusz Milik, który jest przecież piłkarskim dzieckiem selekcjonera, wychuchanym już w Górniku Zabrze, stawianym do pionu już w czasach reprezentacyjnych i amsterdamskich, etap dzieciaka zostawił już dawno za sobą. To filar drużyny, bez której trudno wyobrazić sobie polski zespół na Euro. We wtorek we Wrocławiu imponował zimną głową (asysta przy golu Grosickiego), spokojem i przeglądem pola oraz umiejętnością wykańczania akcji jak na solidnego napastnika przystało. Co tu dużo gadać – po prostu Bestia! I co warte zaznaczenia, stworzona w dużej części przez naszego selekcjonera.
Nie można wykluczyć, że dokładnie tak samo będzie z Bartoszem Kapustką, w możliwości którego Nawałka wierzy już od dawna. Jego obecność w narodowym zespole jeszcze przed kilkoma tygodniami mogła niektórych dziwić, piątkowym i wtorkowym występem przekonał, że bez dwóch zdań warto na niego stawiać. Akcję z trzeciej minuty można przecież oglądać z iskrami w oczach bezustannie, nie tylko ze względu na świetny odbiór piłki i gaz zostawiający rywala w tyle, ale przede wszystkim na podniesioną głowę, przemyślane i dokładne dośrodkowanie piłki. Ta akcja nie była dziełem przypadku, Kapustka to gość, który ma wielkie szanse na wyjazd na Euro. Wszystko w jego nogach i (chyba przede wszystkim) w głowie. Jeśli nie zwariuje na swoim punkcie, jeśli nie zdecyduje się na przedwczesny wyjazd z kraju – informacje o zainteresowaniu młodym chłopakiem napływają przecież nieustannie z Włoch i innych krajów – będziemy mieli z niego wiele radości. A przecież dodać trzeba, że w wyjściowym składzie wybiegł też Karol Linetty, kolejne złote dziecko wychowywane w Ekstraklasie.
Możemy być jednak pewni, że Nawałka dwoma listopadowymi, bardzo udanymi meczami, na pewno się nie zachłyśnie. My do domów rozjedziemy się z poczuciem wielkości tej drużyny, z marzeniami o sukcesach na Euro, selekcjoner znów zaszyje się na poddaszu swojego domu i zastanawiać się będzie, co zrobić, aby wyeliminować błędy w defensywie. W meczu z Islandią dwa gole straciliśmy po błędach indywidualnych, Czesi też zdobyli swojego gola po kiksie naszego zawodnika. Dzisiaj to nie zabolało, na Euro może być jednak inaczej.
Tymczasem cieszmy się, bo naprawdę jest z czego. Zimę spędzić możemy marząc o takiej grze, jak z Czechami, we Francji w czerwcu przyszłego roku. Zasłużyliśmy na to całym 2015 rokiem!