Koncert Barcelony w Lidze Mistrzów! Dublet Lewandowskiego i Newcastle zmiecione na Camp Nou!
To nie było zwykłe zwycięstwo – to był potężny nokaut. Newcastle dzielnie walczyło w pierwszej połowie, ale w drugiej było kompletnie zagubione. Barcelona ostatecznie wygrała aż 7:2 i awansowała do ćwierćfinału!
Pierwsza połowa dostarczyła mnóstwa emocji. Już w 6. minucie Raphinha dał Barcelonie szybkie prowadzenie, ale odpowiedź gości przyszła niemal natychmiast – kilka minut później do wyrównania doprowadził Elanga. Barcelona nie potrzebowała dużo czasu, by znów wyjść na prowadzenie, bo chwilę później do siatki trafił Bernal. Newcastle ponownie jednak pokazało charakter i w 28. minucie znów doprowadziło do remisu, a drugim golem w tym meczu popisał się Elanga.
Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się wynikiem 2:2, Barcelona zdołała jeszcze zadać cios. W doliczonym czasie gry Lamine Yamal pewnie wykorzystał rzut karny i gospodarze schodzili do szatni z prowadzeniem.
Bramka zdobyta tuż przed przerwą wyraźnie napędziła Katalończyków. Po zmianie stron Barcelona zdominowała rywali i nie pozostawiła im większych szans. W 52. minucie prowadzenie podwyższył Fermin Lopez, a już cztery minuty później na listę strzelców wpisał się Robert Lewandowski. Dla polskiego napastnika było to bardzo ważne trafienie, na które długo czekał. To jednak nie był koniec – w 61. minucie Lewandowski zdobył swoją drugą bramkę w tym spotkaniu, czym przypieczętował swoje przełamanie i potwierdził swoją dyspozycję.
W końcówce Barcelona postawiła jeszcze kropkę nad „i”. Wynik meczu ustalił Raphinha, który rozegrał kapitalne zawody – zdobył dwie bramki, zanotował trzy asysty i wywalczył rzut karny. Ostatecznie spotkanie zakończyło się efektownym zwycięstwem 7:2.
W końcowej fazie meczu na boisku pojawił się również Wojciech Szczęsny. Polski bramkarz wszedł w 82. minucie za Joana Garcię, który doznał kontuzji mięśniowej po jednej z interwencji i nie był w stanie kontynuować gry.
Barcelona awansowała do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Atletico lub Tottenhamem.
Brawo Lewy