– To dla mnie, jako trenera, wielki sukces. Jestem przeszczęśliwy, że awansowaliśmy do następnej rundy pokonując tak dobrego przeciwnika jak Esbjerg – podkreślił Jan Kocian.
– W pierwszej połowie wyglądaliśmy nieźle. Byliśmy aktywni, silni w defensywie, szybko wychodziliśmy do kontr. Realizowaliśmy plan taktyczny, który założyliśmy przed meczem. Strzeliliśmy bramkę z rzutu karnego. Natomiast w drugiej części meczu nie zaprezentowaliśmy się już gorzej. Nie może tak być, ze zespół jest zepchnięty do defensywy i cały czas broni się we własnym polu karnym – wyjaśnił trener Ruchu.
– Ciężko powiedzieć, kogo chcielibyśmy wylosować. W szatni wspominaliśmy o Borussii Mönchengladbach, ale to jest mniej istotne. Ruch w pucharach już dawno nie odniósł takiego sukcesu. Bez względu na to, kogo wylosujemy, będziemy walczyć i nikomu za darmo nie oddamy zwycięstwa. Wierzymy, że szczęście sprzyja lepszym – zakończył słowacki trener.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.