– Kamień spadł mi z serca. Teraz jest mi łatwiej, choć bramka nie była strzelona w jakimś pięknym stylu – powiedział Jacek Kiełb, który strzelił swoją pierwszą bramkę w barwach Lecha Poznań. Jego trafienie dało „Kolejorzowi” trzy punkty w spotkaniu z chorzowskim Ruchem.
– Po oddanym strzale już się odwróciłem i chciałem wracać na własną pozycję, a usłyszałem, że kibice się cieszą. Ta moja radość nie była taka wybuchowa, raczej byłem zdziwiony. Wiadomo, że cieszyłem się w środku, ale na zewnątrz nie potrafiłem tego pokazać – tłumaczył pomocnik.
– Zostały nam trzy spotkania, dziewięć punktów do zdobycia, więc musimy walczyć. Czekają nas ciężkie spotkania z Lechią, która walczy o puchary i Polonią Bytom, broniącą się przed spadkiem. Wiadomo, że każdy będzie grał do końca. Nie ma takiej drużyny, która o nic już nie gra. Każdy o coś walczy. Jak nie o puchary to o utrzymanie – uważa Kiełb.
Karol Czubak: Jestem lepszym piłkarzem niż przed przenosinami do Lublina [WYWIAD]
Dopiero w wieku 25 lat zadebiutował w Ekstraklasie, choć wcześniej regularnie strzelał na jej zapleczu. Po nieudanym epizodzie w Belgii zdecydował się na przenosiny do Motoru Lublin, w barwach którego walczy o koronę króla strzelców i utrzymanie na najwyższym poziomie.