Troy
Deeney odmówił wzięcia udziału w treningach grupowych po przerwie
spowodowanej pandemią koronawirusa. Napastnik Watfordu tłumaczy się
obawą o zdrowie syna.
Zawodnicy Watfordu wracają do treningów. Na razie jednak nie będzie w tym gronie napastnika Troy’a Deeney’a (foto: Reuters)
Liga angielska wykonuje właśnie pierwszy krok w stronę powrotu do
rywalizacji. W poniedziałek przedstawiciele 20 klubów Premier
League wraz z władzami ligi oraz ekspertami medycznymi wzięli
udział w wideokonferencji, podczas której zapadła jednogłośna
decyzja o powrocie do treningów.
Od
19 maja kluby mogą organizować zajęcia piłkarskie, ale z
zachowaniem dystansu pomiędzy ich uczestnikami. Drużyny zostały
podzielone na małe grupy (maksymalnie pięciu zawodników), a
ćwiczenia mają charakter bezkontaktowy.
W
zespole Watfordu, który wznowi treningi w środę, jeden z piłkarzy
postanowił nie uczestniczyć w zajęciach. 31-letni Deeney nie
zamierza brać udziału w treningach: gracz ma pięciomiesięcznego
syna, który boryka się z kłopotami z oddychaniem.
–
Zapowiedziałem, że nie wyjdę na trening. Nie ma to nic wspólnego
ze sprawami finansowymi. Kiedy wyjaśnię sytuację, wszyscy w klubie
podejdą do tego ze zrozumieniem – powiedział Deeney w
podcaście „Talk the Talk”. – Nie chcę wracać do domu i narażać
dziecka na większe niebezpieczeństwo. Na trening trzeba przyjechać
już przebranym, a po zajęciach nie ma mowy o prysznicu. Potem
musiałbym wracać do domu w tym samym, brudnym stroju.
Deeney
wystąpił w bieżącym sezonie w 18 meczach Premier League.
Doświadczony napastnik strzelił sześć goli i zaliczył dwie
asysty.
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.