W mediach coraz głośniej mówi się o transferze N’Golo Kante. Francuz nie zamierza jednak opuszczać Londynu.
Zawodnik chce walczyć o zaufanie w oczach Franka Lamparda (foto: Reuters)
Nie tak wyobrażał sobie obecny sezon N’Golo Kante. Zawodnik zmagał się z kontuzjami, przez co wypadł z hierarchii wyborów u Franka Lamparda i jego pozycja w szeregach „The Blues” wyraźnie stopniała. Według informacji podanych przez „Goal.com”, najlepiej opłacany zawodnik w historii Chelsea nie zamierza z tego powodu opuszczać Stamford Bridge. Głównym celem mistrza świata jest walka o stałe występy w szeregach The Blues.
N’Golo Kante ma ważną umowę z Chelsea do czerwca 2023 roku i jego aktualnym celem jest jej wypełnienie. Od kilku dni łączy się go z kilkoma, najsilniejszymi klubami w Europie. Najczęściej mówiło się w kontekście Realu Madryt oraz FC Barcelony, które są poważnie zainteresowane usługami 29-letniego gracza. Na ten moment temat transferu nie istnieje i Kante pozostanie w szeregach londyńskiej ekipy.
Na mocy aktualnego kontraktu otrzymuje 330 tysięcy euro tygodniowo, co stanowi około 17 milionów euro za sezon gry. Biorąc pod uwagę tak olbrzymie pieniądze, FC Barcelona odpada w przedbiegach w wyścigu o francuskiego zawodnika. Katalońskiego klubu nie stać, aby zapewnić tak wygórowaną gażę. Podobnie jest z Realem Madryt, który musiałby dostatecznie uszczuplić swój zespół, aby móc opłacić potencjalny kontrakt Francuza.
Kante przyszedł do Chelsea w 2016 roku, tuż po tym, gdy zdobył tytuł mistrza Anglii z Leicester City. „Lisy” na jego sprzedaży zarobiły 36 milionów euro. Kante bardzo szybko zaadoptował się w nowym zespole i był wystawiany w pierwszym składzie. Już w premierowym sezonie rozegrał 41 spotkań, w drugim 48 natomiast w trzecim wystąpił aż w 53 meczach. W obecnie trwającej kampanii w skutek kontuzji zagrał raptem w 22 meczach z 42 możliwych.
Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.
Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]
Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.