– Franiciszek Smuda ma do nas nieco rygorystyczne podejście. Selekcjoner wierzy, że ciężką pracą można zdziałać cuda i stara się to przekazać podopiecznym – zdradza obrońca Lecha Poznań – Marcin Kamiński. Zobacz wyniki i tabelę T-Mobile Ekstraklasy – KLIKNIJ!
– Miniony rok, a konkretnie jego druga połowa była dla mnie bardzo udana. Regularne występy w klubie, debiut w reprezentacji – na to właśnie czekałem – mówi Kamiński w rozmowie z PilkaNozna.pl. – Nie zamierzam jednak obrastać w piórka, koncentruję się na tym, by na wiosnę potwierdzić dyspozycję z rundy jesiennej – dodaje.
– Okazji do zaprezentowania umiejętności w zespole „Kolejorza” może pan jednak nie mieć zbyt dużo, ponieważ koledzy z którymi rywalizuje pan o miejsce w składzie są już gotowi do gry…
– Na treningach wszyscy póki co tylko biegamy, zobaczymy co będzie, gdy zaczną się zajęcia z piłką, obozy, sparingi. Myślę, że one dadzą wstępną odpowiedź na to, czy znajdzie się dla mnie miejsce w podstawowej jedenastce, czy też nie. Bez względu na wszystko trzeba będzie walczyć. Łatwiej niż dotychczas już na pewno nie będzie.
– Czy mówiąc o potwierdzeniu piłkarskiej formy z jesieni myśli pan również, o kolejnych powołaniach do reprezentacji Polski?
– Żeby myśleć o kadrze trzeba najpierw zaistnieć w klubie, a do tego potrzebne są regularne występy oraz gra na odpowiednim poziomie. Dopiero gdy uda mi się spełnić te warunki to będę miał podstawy do tego, by realnie marzyć o występach w biało-czerwonej koszulce.
– Co dało panu ostatnie zgrupowanie kadry?
– Świadomość tego, że ja również mam szansę być elementem kadry „biało-czerwonych”. Z tego co pamiętam trener Smuda w przeszłości nie miał przekonania do młodych piłkarzy, ale to się zmieniło.
– Selekcjoner Franciszek Smuda w wywiadzie dla Tygodnika „Piłka Nożna” bardzo pana chwalił po ostatnim zgrupowaniu. Czy komplementy płynące z ust opiekuna polskiej drużyny narodowej nie sprawiają, że pana oczekiwania wzrastają i w głowie pojawia się myśl o występie na Euro 2012?
– O skierowanych pod moim adresem pochwałach trenera dowiaduje się póki co tylko od osób trzecich, dlatego mam do nich pewien dystans…
– Smuda w żaden sposób nie podsumował pana występu?
– Trener po meczu pogratulował zespołowi zwycięstwa, ale obyło się bez osobistych wycieczek. To było moje pierwsze zgrupowanie, dlatego nie chciałbym wyciągać zbyt daleko idących wniosków, ale wydaje mi się, że Smuda nie należy do grona ludzi, którzy „głaszczą” zawodników. Trener ten bardzo różni się od wszystkich pozostałych, z którymi dotychczas współpracowałem. Przede wszystkim ma do nas nieco rygorystyczne podeście. Selekcjoner bardzo wierzy, że ciężką pracą można zdziałać cuda i właśnie to stara się przekazać podopiecznym. Przypomina mi to chyba trochę niemieckie realia.
– Sposób w jaki selekcjoner prowadzi treningi reprezentacji bardzo różni od metod stosowanych przez trenera Lecha – Jose Mari Bakero?
– Główną myślą, którą przekazuje nam Bakero jest założenie, że mamy jak najdłużej utrzymywać się piłce. Smuda także zwraca na to uwagę, ale dostrzega rzeczy ważniejsze, a wszystkie uwagi dotyczące naszej gry przedstawia w bardziej stanowczy sposób niż Hiszpan.
– Może więc przeszkodzą w efektowniejszym komunikowaniu z trenerem Bakero jest bariera językowa?
– Relacje trener – zawodnik są lepsze jeżeli mogą porozmawiać sami, bez osób trzecich, których rolę w przypadku Lecha pełni tłumacz. Rozmowa za jego pośrednictwem może przecież czasem być źle odebrana i wówczas łatwo o nieporozumienia. Na szczęście większość z nas zna angielski lub hiszpański, a do rozmów z tłumaczem także się przyzwyczailiśmy.
– Niezła dyspozycja w rundzie jesiennej T-Mobile Ekstraklasy oraz epizod w kadrze sprawiły, że wzrosła pana popularność. Krążą pogłoski, że w innym polskim klubie jeden z zawodników będący na podobnym etapie kariery co pan, zaczął fotografować się na tle plakatów ze swoją podobizną. A jak pan radzi sobie ze wzrostem zainteresowania wokół pana osoby – lubi pan na przykład czytać na swój temat?
– Niespecjalnie. Jeżeli przeglądając gazetę natrafię na materiał na mój temat, to oczywiście go przejrzę, ale nigdy nie biegam do sklepu, by wertować prasę w poszukiwaniu artykułów o mnie. Od tego co piszą dziennikarze bardziej interesuje mnie to co myślą na mój temat trenerzy.
Rafał Adamski został nowym napastnikiem Legii Warszawa. Stołeczny klub po długich negocjacjach doszedł do porozumienia z Pogonią Grodzisk Mazowiecki w sprawie transferu 24-letniego snajpera.
Kochalski był o krok od Ekstraklasy! „Przyjąłem ofertę”
Mateusz Kochalski mógł wrócić do Ekstraklasy. Bramkarz Karabachu Agdam ujawnił, że w zimowym okienku transferowym zaakceptował ofertę powrotu do Polski, jednak zgody na transfer nie wyraził klub.