Nic na to nie wskazywało, ale Kamerun wygrał z drugim garniturem Brazylii.
Wyluzowana Brazylia mogła objąć prowadzenie w 14. minucie, ale Devis Epassy obronił główkę Gabriela Martinelliego.
Kamerun pierwszą dogodną sytuację wykreował pod koniec pierwszej połowy. Bryan Mbeumo sprytnie zagłówkował, ale Ederson popisał się fenomenalną paradą.
W drugiej połowie obraz meczu się nie zmienił, ale w końcówce meczu Vincent Aboubakar zdobył zwycięską bramkę dla Kamerunu.
Brazylia mimo porażki wygrała grupę G, a Kamerun zdobył 4 punkty i wraca do domu z podniesioną głową.
Sytuacja w Meksyku jest bardzo napięta. Wskutek wojny z kartelami państwo jest na skraju wojny domowej. Za kilka miesięcy odbędą się tam mecze mistrzostw świata, czy Meksykanie stracą prawa organizacyjne?