Jedna wojna, dwie bitwy. Niemcy czekają na starcie gigantów
W samym środku batalii Borussii z
Bayernem rozegra się bitwa z perspektywy polskiego kibica nie
mniejsza. Dla Jakuba Błaszczykowskiego i Roberta Lewandowskiego nie będzie to
mecz jak każdy inny.
W starciach Borussii z Bayernem nie brakuje spornych sytuacji
Podczas
jednej z konferencji prasowych na zgrupowaniu reprezentacji Polski przed
potyczką z Irlandią Adam Nawałka zdradził, że Jakub Błaszczykowski nie odbierał
telefonu ani od niego, ani od Roberta Lewandowskiego. Selekcjoner nie powołał
zawodnika Borussii, bo jak powtarza, ten nie doszedł jeszcze do optymalnej
dyspozycji reprezentacyjnej po przewlekłej kontuzji.
Opaska uciskowa
Nieoficjalnie,
w kuluarach mówi się jednak, że Kuba bardzo ciężko zniósł fakt odebrania mu
kapitańskiej opaski, odmówił, gdy Nawałka poprosił go o podporządkowanie się
decyzji i poinformowanie o tym dziennikarzy podczas konferencji prasowej.
Decyzja Nawałki wzbudziła sporo kontrowersji i nic w tym dziwnego, bo przecież
na kilkadziesiąt godzin przed rozpoczęciem zgrupowania Kuba znalazł się w
wyjściowym składzie BVB na mecz z Hannoverem 96, miał udział przy dwóch golach
dla swojej drużyny. Czy Juergen Klopp postawiłby na zawodnika niezdolnego do
gry? Występ zaliczył solidny, a argument, że nie domaga fizycznie, okazał się
bujdą na resorach. Czy polska piłka jest na tyle bogata, żeby lekką ręką
rezygnować z takiego piłkarza? Pytanie pozostaje otwarte, jednak sam
Błaszczykowski, dla którego odebranie kapitańskiej opaski było – jak widać –
wyjątkowo bolesnym policzkiem, nie zamierza składać broni. Wojna trwa, jej
ciekawy odcinek rozegra się na naszych oczach w najbliższą sobotę.
Nie
ma bowiem w Niemczech starcia bardziej prestiżowego niż konfrontacja klubów z
Dortmundu i Monachium. Nie ma przy tym znaczenia, że BVB znajduje się w środku
stawki i ani przez moment nie zagrażała Bayernowi w tym sezonie. Wiele wskazuje
na to, że Kuba znów dostanie szansę występu od pierwszej minuty, będzie chciał
ją wykorzystać na pokazanie wszystkim, że kto jak kto, ale on na powołanie do
kadry zasługuje jak mało kto.
Kloppa
bóle głowy
Borussia
ma swoje, w zasadzie nieustające, problemy. Dwa z nich dają jednak wszystkim w
Dortmundzie popalić wyjątkowo mocno: kontuzje i nieskuteczność formacji
ofensywnej. Piłkarze aktualnego wicemistrza wyjątkowo często w porównaniu z
pozostałymi zespołami wpadają w zdrowotne tarapaty, karuzela na kozetce kręci
się tam wyjątkowo szybko. Do zdrowia wrócił Błaszczykowski, ale na dwa miesiące
wypadł Łukasz Piszczek. W końcu wyleczył się i formę odzyskał Ilkay Guendogan,
kolejny uraz złapał natomiast Marcel Schmelzer. Przed starciem z Bayernem pewne
jest, że oprócz wspomnianych Piszczka i Schmelzera, czyli jeszcze do niedawna
podstawowych bocznych obrońców, w sobotnim meczu na boisku nie pojawi się Nuri
Sahin, występ Erika Durma także stoi pod wielkim znakiem zapytania.
–
Kadrowe i zdrowotne problemy Borussii Dortmund są efektem bardzo intensywnych
poprzednich sezonów, w których drużyna rozgrywać musiała bardzo dużo meczów o
najwyższą stawkę, a ławka wartościowych rezerwowych była wyjątkowo krótka,
przez co Klopp nie mógł pozwolić sobie na stosowanie rotacji – analizował
niedawno Oliver Kahn, ekspert jednej z niemieckich telewizji. – Borussia grała
w zasadzie jednym garniturem, kiedyś musiał więc nadejść kryzys sportowy i
fizyczny – dodawał.
Drugi
problem, choć zdrowia nie dotyczy, jest dla BVB równie bolesny. Dortmundczycy
mają w tym sezonie gigantyczne problemy ze zdobywaniem bramek, drużynie brakuje
snajpera pokroju Roberta Lewandowskiego. Zarówno Ciro Immobile, jak i Adrian
Ramos zawodzą na całej linii, doszło więc do tego, że Klopp na szpicy ustawia
Pierre’a-Emericka Aubameyanga, a wspomnianą dwójkę usadza na ławce rezerwowych.
Gabończyk, choć początkowo bardzo krytykowany za nieporadność pod bramką rywala,
powoli zaczął się jednak odwdzięczać za zaufanie – w ostatnim meczu ligowym
strzelił przecież dwa gole w Hanowerze, a Borussia wygrała 3:2. Można założyć w
ciemno, że z Bayernem od pierwszej minuty najbardziej wysuniętym piłkarzem
gospodarzy będzie nominalny skrzydłowy.
Długo
wyczekiwany powrót?
Pep
Guardiola w ostatnim czasie też nie ma spokojnej głowy i nie chodzi tylko o
nieszczęśliwą w gruncie rzeczy porażkę z Borussią Moenchengladbach. Wciąż
niezdolny do gry jest Franck Ribery, na dodatek urazu mięśni brzucha doznał
Arjen Robben. W minionym tygodniu pojawiły się informacje, że Francuz wyleczy
się na mecz z Borussią, ale sam zainteresowany w klubowej telewizji przyznał: –
Nie byłbym tego taki pewny. Pracuję nad powrotem do zdrowia, ale nie potrafię
powiedzieć, czy wybiorę się z resztą drużyny na mecz do Dortmundu.
Ostatecznie
Ribery nie zdążył się wyleczyć. Bayern zagra więc z Borussią bez swoich dwóch najlepszych
skrzydłowych.
Duże
poruszenie wzbudził natomiast powrót do treningów z resztą drużyny Thiago
Alcantary. Hiszpan, który w ciągu ostatnich miesięcy leczył dwie poważne
kontuzje kolana, w ciszy wracał do zdrowia i niespodziewanie pojawił się na
treningowym boisku, gdy oczy wszystkich zwrócone były na przygotowującą się do
meczu z Gruzją niemiecką kadrę. Piłkarz zaliczył trzy jednostki treningowe z
pełnym obciążeniem, nic więc dziwnego, że kibice Bayernu na internetowych
forach nie kryli swojej radości. Kto wie jednak, czy nie okazała się ona
przedwczesna – kolejne zajęcia Hiszpan znów zaliczał indywidualnie, na
ćwiczenia reszty zespołu spoglądając z boku.
Paweł Kapusta
foto: Łukasz Skwiot
Artykuł można znaleźć również w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”
Kacper Potulski to jeden z młodych Polaków wzbudzających w ostatnim czasie największe emocje. 18-latek przebojem wdarł się do pierwszej drużyny Mainz, zbierając dobre recenzje.