Czy już w zimie będziemy świadkami wielkiego powrotu na ławkę trenerską? Janusz Wójcik, były selekcjoner reprezentacji Polski w rozmowie z PilkaNozna.pl przyznał, że uważnie przygląda się… krakowskiej Wiśle!
Po zwolnieniu z pracy Roberta Maaskanta, pod Wawelem trwają gorączkowe poszukiwania nowego szkoleniowca. Tymczasowym trenerem został co prawda Kazimierz Moskal, ale nie miejmy złudzeń: jego przygoda z Wisłą nie potrwa zbyt długo. Czy Wójcik byłby gotowy przejąć stery „Białej Gwiazdy” i pomóc jej w odzyskaniu utraconego blasku? – Wypowiadałem się już na temat sytuacji w Wiśle wiele razy i mówiłem, że to co się dzieje w klubie, to jest jakieś jedno wielkie nieporozumienie – powiedział Wójcik. – Mówiłem, że zmierza to w złym kierunku i jak widać, zmierzało w bardzo złym kierunku – dodał.
– Nie byłoby żadnego problemu z przyjęciem posady w Wiśle – kontynuował były selekcjoner reprezentacji Polski. – Bez skinienia głową podjąłbym się pracy w Krakowie. To naprawdę zacny klub, a ja przecież w przeszłości pracowałem w tym mieście, z tym, że w Hutniku. Znam ten teren, znam mentalność ludzi i naprawdę bym się nie zawahał – dodał.
– Jeśli jest się trenerem profesjonalnym, to nie ma różnicy w jakim mieście i w jakim kraju się pracuje. Tam gdzie rzuci los, tam się działa – powiedział Wójcik.
Bezrobotny obecnie szkoleniowiec odniósł się także do ostatnich roszad na ławkach trenerskich Lechii Gdańsk i ŁKS-u Łódź. – „Tarasia” (Ryszard Tarasiewicz – red.) znam bardzo dobrze, mniej trenera Ulatowskiego – wyznał. – To są moi koledzy po fachu i życzę im wszystkiego najlepszego, natomiast co stanie się na boisku? To się dopiero okaże – dodał.
Wójcik nie miał jednak wątpliwości, że tak Tarasiewicz, jak i Ulatowski nie stoją przed wielkimi wyzwaniami. Jego zdaniem w tak słabej lidze, nawet bardzo przeciętny trener mógłby sobie poradzić. – Chciałem podkreślić jednak bardzo mocno, że nasza liga jest bardzo słaba i nie jest jakąś wielką sztuką zrobić wynik. Dlatego nie można wykluczyć, że ci dwaj trenerzy nagle się odnajdą w tych klubach i będą szli w górę tabeli – stwierdził „Wójt”.
Lechia Gdańsk objęła prowadzenie w 20. minucie spotkania z Cracovią Po strzale Rifeta Kapicia piłka odbiła się od Oskara Wójcika, co zaskoczyło Sebastiana Madejskiego.