W starciu drużyn zaangażowanych w walkę o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie Miedź Legnica zremisowała z Jagiellonią Białystok. Zgromadzeni na trybunach i przed odbiornikami kibice obejrzeli dwa gole.
Kolejny wyjazdowy remis podopiecznych Stolarczyka stał się faktem.
Ekipa z Podlasia miała nadzieję na przełamanie wyjazdowej niemocy. W bieżącym sezonie ligowym w delegacji jeszcze nie wygrała. Z jedenastu wcześniejszych spotkań osiem zremisowała, a trzy przegrała. Gdzie zanotować pierwszy triumf, jak nie na obiekcie ostatniego zespołu w tabeli?
Nie wiadomo. Bo w Legnicy białostoczanom to się nie udało.
Początek był w ich wykonaniu obiecujący i efektowny. W 24. minucie Michal Sacek podał do Nene, a ten precyzyjnie uderzył zza pola karnego. Bramkarz gospodarzy drgnął, ale nawet się nie rzucił.
ALEŻ PIĘKNIE PRZYMIERZYŁ NENE! ???? Cudowny początek dzisiejszego strzelania w wykonaniu Jagiellonii! ????
Goście niedługo cieszyli się jednak prowadzeniem. Już w 29. minucie gola na 1:1 strzelił Nemanja Mijusković. Czarnogórzec trafił do siatki głową, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego autorstwa Dimitara Velkovskiego.
Taki wynik utrzymał się do końca rywalizacji. Miedź Legnica nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli, do bezpiecznej strefy tracąc sześć punktów. Jagiellonia Białystok awansowała na czternastą pozycję, ma dwa oczka przewagi nad strefą spadkową. Nadal nie wygrała na wyjeździe.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy e Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.
Zarówno Radomiak Radom, jak i Lechia Gdańsk, nie są jeszcze pewne utrzymania w PKO BP Ekstraklasie. Zwycięzca spotkania w Radomiu może się jednak do niego przybliżyć.