Raków Częstochowa przerwał serię nieudanych występów i przed własną publicznością pokonał Bruk-Bet Termalikę Nieciecza 1:0.
Raków Częstochowa przed własną publicznością stanął przed szansą na przełamanie złej passy. Medaliki w dwóch ostatnich spotkaniach zanotowały bezbramkowe remisy, a wcześniej musiały uznać wyższość rywali w dwóch kolejnych meczach. Z kolei Bruk-Bet Termalica Nieciecza wciąż walczy o wydostanie się ze strefy spadkowej.
Spotkanie od początku było wyrównane. W pierwszej połowie kapitalną okazję zmarnował Brunes. Norweg znalazł się sześć metrów przed bramką i miał przed sobą pustą siatkę, jednak fatalnie skiksował i nie trafił w światło bramki. Chwilę później goście domagali się rzutu karnego za zagranie ręką zawodnika Rakowa. Sędzia nie wskazał na jedenasty metr, a choć VAR analizował sytuację, nie wezwał arbitra do monitora.
Do przerwy bardziej zadowoleni byli gospodarze. W końcówce pierwszej części gry Ivi López świetnie odnalazł się w polu karnym i efektownym strzałem z woleja z ostrego kąta pokonał bramkarza rywali. Dla Hiszpana było to pierwsze trafienie od września.
Po zmianie stron na murawie pojawił się Rafał Kurzawa, który próbował zaskoczyć rywali uderzeniami z dystansu. Brakowało jednak precyzji i golkiper Rakowa nie miał większych problemów z interwencjami. Ostatecznie częstochowianie dowieźli skromne prowadzenie do końca i dzięki zwycięstwu awansowali na trzecie miejsce w tabeli.
Po porażce z Wisłą Płock, Lechia Gdańsk ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową. Trener biało-zielonych, John Carver nie uważa jednak, aby byłby to powód do paniki.