Przejdź do treści
Ipswich Town FC. Bobby budowniczy

Ligi w Europie Premier League

Ipswich Town FC. Bobby budowniczy

Złoto 1966 i półfinał 1990 – to były wielkie sukcesy angielskiej piłki na mistrzostwach świata. W obu przypadkach drużynę narodową prowadzili wybitni selekcjonerzy – Alf Ramsey i Bobby Robson. Obaj do reprezentacji trafili bezpośrednio z Ipswich Town. I o klubie tym, a właściwie wycinku jego historii, będzie to opowieść.

ZBIGNIEW MUCHA


Ramsey objął drużynę narodową w 1963 roku, rok po sensacyjnym mistrzostwie Anglii, osiem lat po debiucie na stanowisku menedżera Ipswich Town, klubu wówczas czwartoligowego, z którego uczynił znaczący ośrodek na Wyspach. Robson wziął kadrę Trzech Lwów w 1982, rok po tym, jak doprowadził Ipswich do pierwszego i jak dotąd jedynego triumfu w europejskich pucharach.

Dickens, Nelson, Robson

Dziś Traktorzyści błąkają się po peryferiach futbolu, konkretnie kopią w League One, na trzecim poziomie rozgrywkowym. Był czas, że jak równi z równymi, rok po roku rywalizowali z Barceloną kierowaną na boisku przez Johana Cruyffa. Był także czas, że byli jedną z najlepszych drużyn Europy. Przeważnie jednak przypisana była im rola co najwyżej drugoplanowa, w dodatku na krajowej scenie. Gdyby nie szczęście do wybitnych, zapewne najwybitniejszych w dziejach angielskiego futbolu trenerów, nikt o Ipswich w kontekście futbolowych wyczynów by nie usłyszał. Ponad stutysięczny port przeładunkowy we wschodniej Anglii kojarzony nie dość zresztą powszechnie z ludźmi związanymi z miastem, czyli pisarzem Karolem Dickensem, admirałem Horatio Nelsonem czy szefem Formuły 1 Bernie Ecclestonem, tak naprawdę dobrze znany był ponad tysiąc lat temu wyłącznie wikingom, natomiast 40 lat temu poznała go już cała Europa.

Mówisz Ipswich – myślisz Robson. Trener znakomity, człowiek tym bardziej. Legenda za życia, po śmierci postać pomnikowa. Pogodny, dobry, mądry człowiek, a trener z sukcesami w Holandii, Portugalii, Hiszpanii i Anglii. Kiedy objął tkwiącą w kilkunastoletnim marazmie drużynę narodową, tchnął w nią nowego ducha. Dwa razy odpadał z mistrzostw świata, ale w jakim stylu i okolicznościach! Każdorazowo z późniejszymi mistrzami świata. Raz po pechowym konkursie jedenastek (podwójnego znaczenia nabiera więc jego słynna sentencja: „Pierwsze 90 minut meczu jest najważniejsze”), cztery lata wcześniej po „ręce łajdaka”, jak opiniował nieczyste zagranie Diego Maradony. Był wówczas już wielki i szanowany, ale na wielkość i szacunek zapracował uczciwie przez 13 lat w skromnym klubie ze wschodniej Anglii. 

Ależ się cieszył kiedy otrzymał, w 1969 roku, ofertę pracy na Portman Road. W znakomitym dokumencie Netflixa „Bobby Robson: Więcej niż trener” mówi: – Nie miałem doświadczenia, byłem żółtodziobem, niezbyt wiarygodny jako menedżer. Ten klub dał mi szansę.

Ten klub bronił się przed spadkiem, tymczasem kilka lat później był już czwarty w lidze, awansował do Pucharu UEFA, za chwilę pierwszy raz dotarł do półfinału Pucharu Anglii i wdrapał się na ligowe podium. Rósł w oczach. Wygrana na Wembley z Arsenalem w finale Pucharu Anglii 1978, była zwieńczeniem niemal dziesięciu lat pracy Robsona. Z pierwszego poważnego trofeum cieszył się jak dziecko, może bardziej od zawodników. Jeździł z pucharem odkrytym autokarem po całym hrabstwie, spał z nim pod łóżkiem.

Utożsamiał się z pracą i miejscem, w którym pracował. W książce „My kind of Toon” powiedział słowa tyczące być może niezwykle bliskiego mu Newcastle United, lecz mające niewątpliwie głębsze przesłanie. „Czym jest klub piłkarski? To nie budynki, nie dyrektorzy ani ludzie, którym płaci się, by go reprezentowali. To nie kontrakty telewizyjne, klauzule i departamenty marketingu. To hałas, pasja, poczucie przynależności, duma z twojego miasta”. On był tak samo dumny w wielkiej Barcelonie, jak i małym Ipswich.

Siła nastolatków 

Jeśli Robson pozostaje legendą klubową, to John Wark na to miano zapracował sobie na boisku. Pochodzący z Glasgow, w Ipswich znakomicie rozwinął się i trafił do reprezentacji Szkocji. Nie licząc dwóch przerw – na Liverpoool (dwa mistrzostwa Anglii) i Middlesbrough – spędził na Portman Road prawie 20 lat. Napastnikiem bywał, ale nie był. Najczęściej jako pomocnik, zagrał dla Traktorzystów około pół tysiąca razy. Na szczycie popularności był w 1981 roku – strzelił dla Ipswich we wszystkich rozgrywkach 36 goli, został triumfatorem i królem strzelców Pucharu UEFA, wybrany przez samych zawodników piłkarzem sezonu w lidze angielskiej (w plebiscycie PFA Players’ Player of the Year drugi był Frans Thijssen, trzeci – Paul Mariner!), najlepszym młodym piłkarzem Europy, w dodatku zagrał obok Pelego, Moore’a i Deyny w hollywoodzkim filmie „Ucieczka do zwycięstwa”. W Ipswich zadebiutował jako 17-latek. – Bobby Robson mnie uspokajał mówiąc, że nie wstawiłby mnie do składu, gdyby nie wiedział, że jestem wystarczająco dobry. Zostałem tylko dzięki niemu. Tęskniłem za domem i pewnie wróciłbym do Glasgow, ale trener był dla mnie niczym ojciec.

Faktycznie, był jak ojciec, czasem potrafił być surowy. Jest scena we wspomnianym już filmie dokumentalnym, kiedy Robson wściekły miota się po szatni Ipswich i krzyczy: – Za to wam płacą? Żebyście paradowali w krawatach i koszulach?

Wygrywał na boisku z największymi, był więc triumfatorem, ale również wielkim budowniczym. Kładł podwaliny pod klubową akademię Ipswich, drużynę zwycięzców Pucharu UEFA zbudował praktycznie od podstaw. Kiedy przyszedł do klubu był w nim jedynie późniejszy jego kapitan Mick Mills. Owszem, Robson dokonał kilku trafnych transferów piłkarzy już dojrzałych – choćby napastnika Marinera kupił za 220 tysięcy funtów (prawie setka ligowych goli dla Ipswich), holenderskiego pomocnika i eksgwiazdę Ajaksu, Arnolda Muehrena za 150 tys. oraz jego rodaka Thijssena (Piłkarz Roku 1981 w Anglii, w głosowaniu dziennikarzy, pierwszy Holender w ten sposób uhonorowany; po nim jeszcze tylko Dennis Bergkamp i Robin van Persie), ale przede wszystkim kształtował zawodników, pozwalał im dojrzewać pod swoim okiem.

– Nie było pieniędzy, musieliśmy stawiać na młodzież – mówił. Wark to wcale nie jedyny przykład nastolatka, którego „zbudował” Bobby. W wieku 17, 18 lat do Ipswich trafili wyłowieni przez menedżera Kevin Beattie, George Burley, Russel Osman, Alan Brazil, Eric Gates, Steve McCall, Terry Butcher, Kevin O’Callaghan – by ograniczyć się do najważniejszych członków ekipy z historycznego sezonu 1980-81. W dodatku zdecydowana większość „dzieci” Robsona już po okresie pracy z nim debiutowała w reprezentacjach Anglii, Szkocji, Irlandii Północnej. 

– Musiał odczuwać satysfakcję patrząc jak młodzi zamieniają się w międzynarodowych zawodników – wspominał Alex Ferguson. Był jednym z tych młodych trenerów, któremu sir Bobby Robson zaufał, zapraszał na swoje zajęcia, pozwalał podglądać warsztat. Brazylijczyk Ronaldo ściągnięty przez niego do Barcelony powiedział: – Tak wielu ludzi, tak wiele się przy nim nauczyło.

Europo, nadchodzimy 

Ipswich Town zatem zadziwiał. W krótkim okresie zdobył dwa wicemistrzowskie tytuły w Anglii i FA Cup. Regularnie gościł w rozgrywkach na Starym Kontynencie. Robson otworzył klub najpierw na kraj, później na świat, który jego dzieło poznał w sezonie 1980/81. Zespół, w którym było już kilku reprezentantów wyspiarskich krajów plus dwóch świetnych Holendrów bił w Pucharze UEFA wszystkich po kolei. Aris Saloniki został zmieciony 5:1 w pierwszym meczu po czterech trafieniach Warka. Potem skala trudności rosła, ale zawsze atutem okazywał się własny, wówczas już niemal stuletni, wypełniony ponad 30 tysiącami widzów, stadion – Portman Road.

– To była forteca. W rozgrywanych późnym wieczorem meczach na wypełnionym stadionie miażdżyliśmy rywali. Kiedy wychodziliśmy na boisko, w oczach przeciwników było widać strach – mówił Wark.

Stadion istotnie był atutem, to tutaj pięć goli Ipswich zaaplikował Grekom, trzema bramkami pokonał silnych Bohemians w składzie z Antoninem Panenką, z bagażem pięciu goli wyjechał również Widzew Łódź. W ćwierćfinale doszło do niespodzianki, bo tak potraktowano dwa wysokie zwycięstwa z Saint-Etienne na boisku kierowanym przez Michela Platiniego. Dwukrotnie pokonani schodzili też Niemcy z Kolonii prowadzeni przez Rinusa Michelsa, a finałowy dwumecz z holenderskim AZ Alkmaar również rozstrzygnął się na boisku w Ipswich. 

Stadion to byłoby jednak za mało, by gromić mocne europejskie marki. Siłą tej drużyny był solidny bramkarz Paul Cooper (wg kibiców piłkarz roku 1981 w Ipswich), defensywa oparta na angielskich kadrowiczach – Millsie, Butcherze, Osmanie, reprezentacyjny środkowy napastnik Mariner i przede wszystkim druga linia, jedna z najlepszych wówczas w Europie, składająca się z dwóch Holendrów i niesamowicie bramkostrzelnego Warka. 

Ipswich to niestety dość bolesna karta w historii polskiego futbolu. Znakomicie spisujący się w Pucharze UEFA Widzew Łódź, w 1980 roku wyeliminował Manchester United i Juventus Turyn. Kiedy w 1/8 finału miał mierzyć się z drużyną Robsona, nie czuł lęku. To Anglicy nazywali widzewiaków Czerwonymi Diabłami, pamiętali co stało się z Manchesterem, z respektem zatem podchodzili do rywalizacji z Polakami. W pierwszym meczu goście na początku nawet dominowali, stwarzali sobie sytuacje strzeleckie, by przegrać 0:5… Marek Wawrzynowski w książce „Wielki Widzew” pisał, że trener Jacek Machciński przed grą zaproponował zakład Robsonowi (o kasę), że Widzew będzie lepszy…

„Tak naprawdę było to jedynie robienie przez Machcińskiego dobrej miny do złej gry, próba uzyskania przewagi psychologicznej. Trenerzy Ipswich doskonale rozpracowali polski zespół. Swoje uwagi przekazał im Dave Sexton, poza tym jeden z asystentów Robsona, Bobby Ferguson, obserwował Widzew w meczu w Sosnowcu. (…)

Widzew w tym czasie był już witany ze wszystkimi honorami. Na stadionie w Ipswich zawodników przywitały dwie panie ubrane w stroje ludowe, które wręczyły piłkarzom kwiaty. I na tym skończyła się gościnność miejscowych.

– Spodziewaliśmy się znacznie trudniejszego spotkania. Wiedzieliśmy, że Widzew wyeliminował Manchester United i Juventus, ale poza tym niewiele więcej. Oczywiście każdy znał Bońka, wiadomo, że jest utalentowany Smolarek. Ale w sumie sami byliśmy przekonani, że mamy doskonały zespół. Sporo mówiło się o tym, że Widzew lubi grać przeciw angielskim drużynom, ale my graliśmy inaczej, niż pozostałe drużyny z Wysp, na pewno inaczej niż United, od którego w tym czasie byliśmy znacznie lepsi – opowiada Frans Thijssen. (…) 

– Graliśmy mieszankę stylu angielskiego i kontynentalnego, to było bardzo skuteczne. Oczywiście wiedzieliśmy, czym jest Widzew. Wszyscy znali siłę polskiej piłki, a w tych latach w Europie kojarzyła się ona głównie z Widzewem, ale byliśmy też pewni siebie – mówi Muehren.

Bobby Ferguson, asystent Robsona, podkreśla, że Widzew nie był przygotowany na to, co zastał.

– Polacy moim zdaniem sądzili, że wszystkie drużyny angielskie zawsze grają w systemie 4-4-2. To był główny błąd rywali. My graliśmy zupełnie inaczej, przede wszystkim w ataku. Mieliśmy dwóch środkowych napastników i za nimi, trzeciego, Erica Gatesa, który wyciągał stoperów i robił miejsce dla kolegów. Widzew był dobrym zespołem, ale kompletnie nie miał pomysłu, jak powstrzymać nasz styl gry – mówi z kolei trener Ipswich Town.

Mecz obnażył braki łódzkiego klubu, głównie kadrowe. Boniek, którego rywale obawiali się najbardziej, rozczarował. Poza tym Machciński miał poważne problemy z ustawieniem ataku. Już w 20. minucie z powodu kontuzji musiał zejść Marek Pięta. W tym momencie skończył się plan Widzewa. Ipswich zmiażdżył mistrzów Polski. Problemem była nie tylko kontuzja Pięty, ale i kłopoty żołądkowe Smolarka. Dzień wcześniej w eleganckim hoteliku należącym do rodziny Cobboldów, właścicieli angielskiego zespołu, urządzono powitalną kolację dla przybyszów z Polski. Gości przywitała ściągana specjalnie z Polski lodowata wódka Wyborowa, tyle że zamiast zwyczajowego ogórka do zagryzania podano kawior. Potem obiad, gdzie głównym daniem był homar. Do tego wszystkiego najlepsze burgundzkie wina. (…) Smolarek upodobał sobie zwłaszcza winogrona, które niemal wylewając się ze stołów, były ukoronowaniem tego całego luksusu. Napastnik Widzewa pochłaniał wielkie niemal jak piłeczki pingpongowe owoce w ogromnych ilościach. Następnego dnia zamiast myśleć o tym, jak pokonać bramkarza Ipswich, liczył czas do przerwy, żeby wejść do toalety. (…) 

W rewanżu w Łodzi (Anglicy bali się podróży ze względu na niepewną sytuację polityczną w Polsce), przy trzaskającym mrozie, Widzew pokonał 1:0 rywali grających w rajtuzach, rękawiczkach i kamizelkach. To było za mało, a pozostała satysfakcja z wygranej z drużyną, która została uznaną za najlepszą w 1981 roku w Europie – taki werdykt wydał w swoich tradycyjnych podsumowaniach „France Football”.


fot. Piotr Kucza / 400mm.pl


TEKST UKAZAŁ SIĘ W TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 8/2020)


Możliwość komentowania została wyłączona.

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 17/2026

Nr 17/2026

Ligi w Europie Premier League

Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]

Matty Cash asystował przy golu Emiliano Buendii w meczu Aston Villa – Tottenham. Finalnie klub Polaka przegrał jednak 1:2 i stracił okazję na wyprzedzenie Liverpoolu w tabeli Premier League.

Świetna asysta Matty’ego Casha! Aston Villa nie wykorzystała szansy [WIDEO]
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Co za precyzja! Bramka Mainoo zadecydowała o losach Bitwy o Anglię [WIDEO]

Manchester United pokonał na Old Trafford Liverpool 3:2, a decydującą bramkę tego spotkania zdobył Kobbie Mainoo. Zobacz nagranie z tego trafienia!

Kobbie Mainoo of Manchester United scores to make it 3-2 during the Premier League match Manchester United vs Liverpool at Old Trafford, Manchester, United Kingdom on 03 May 2026

(Photo by Mark Cosgrove/News Images) in Manchester, United Kingdom on 5/3/2026. (Photo by Mark Cosgrove/News Images/Sipa USA)
2026.05.03 Manchester
pilka nozna liga angielska
Manchester United - Liverpool FC
Foto News Images/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Szał w Bitwie o Anglię! To koniec Arne Slota?

Co to było za spotkanie! Liverpool finalnie przegrał 2:3 z Manchesterem United przed publicznością na Old Trafford.

(251102) -- LIVERPOOL, Nov. 2, 2025 (Xinhua) -- Liverpool's head coach Arne Slot reacts before the English Premier League match between Liverpool FC and Aston Villa FC in Liverpool, Britain, on Nov. 1, 2025. (Xinhua) FOR EDITORIAL USE ONLY. NOT FOR SALE FOR MARKETING OR ADVERTISING CAMPAIGNS. NO USE WITH UNAUTHORIZED AUDIO, VIDEO, DATA, FIXTURE LISTS, CLUB/LEAGUE LOGOS OR "LIVE" SERVICES. ONLINE IN-MATCH USE LIMITED TO 45 IMAGES, NO VIDEO EMULATION. NO USE IN BETTING, GAMES OR SINGLE CLUB/LEAGUE/PLAYER PUBLICATIONS.

2025.11.01 Liverpool
pilka nozna liga wloska
FC Liverpool - Aston Villa
Foto (Xinhua)/Xinhua/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Wielki comeback Liverpoolu! Fatalny błąd Manchesteru United [WIDEO]

Z 0:2 na 2:2. Najpierw Dominik Szoboszlai, a chwilę później Cody Gakpo po błędzie defensywy Czerwonych Diabłów i mamy remis na Old Trafford.

DOMINIK SZOBOSZLAI, Liverpool, Champions League, 2025-26, Inter vs Liverpool 0-1, 09-12-2025, Azione, Action, Single shot, Close up, Gesti, Esultanza, Celebration, Jubel CHAMPIONS LEAGUE 2025-26 INTER-LIVERPOOL 0-1
2025.12.09 Mediolan
pilka nozna , liga mistrzow
Inter Mediolan - FC Liverpool
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej

Ligi w Europie Premier League

Co za start Manchesteru United! Liverpool przegrywa już 0:2 [WIDEO]

Matheus Cunha otwiera wynik meczu Manchesteru United z Liverpoolem. Brazylijczyk trafia na 1:0 już w 7. minucie, a kilka minut później na 2:0 podwyższył Benjamin Sesko.

Manchester United, ManU v Bournemouth Premier League 15/12/2025. Matheus Cunha 10 of Manchester United celebrates scoring to make it 4-3 with Bryan Mbeumo 19 of Manchester United during the Premier League match between Manchester United and Bournemouth at Old Trafford, Manchester, England on 15 December 2025. Manchester Old Trafford Greater Manchester England Editorial use only DataCo restrictions apply See www.football-dataco.com , Copyright: xConorxMolloyx PSI-23424-0102
2025.12.15 Manchester
pilka nozna , liga angielska
Manchester United - AFC Bournemouth
Foto IMAGO/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej