Fernando Santos podpisał kontrakt z PZPN. Już wcześniej informowano, że Portugalczyk podpisał intratną umowę, na mocy której zarabiałby aż 3 miliony euro rocznie. Okazuje się, że faktyczne zarobki są niższe.
Faktem jest, że PZPN przygotował rekordowy budżet przy szukaniu nowego selekcjonera. Spekulowano nawet, że Cezary Kulesza uszykował gażę w wysokości 3 milionów euro rocznie. Takie pieniądze na pewno były wabikiem na trenerów z najwyższej półki.
Wybór padł na Fernando Santosa, który podpisał umowę z PZPN, na mocy której będzie miał szansę poprowadzić polską kadrę nawet do 2026 roku. Od razu ogłaszano, że selekcjoner będzie najlepiej zarabiającym trenerem w historii reprezentacji Polski. Pojawiały się informacje, że rocznie będzie pobierał wspomniane wcześniej 3 miliony euro. To kilkakrotnie więcej, niż zarobki Czesława Michniewicza i Paulo Sousy.
Okazuje się jednak, że Santos nie będzie zarabiał aż tyle, jak wcześniej sondowano. Faktycznie 68-latek będzie najlepiej opłacanym selekcjonerem w historii reprezentacji Polski, ale nie są to kwoty rzędu 3 milionów euro. – Mówi i pisze się o bardzo wysokich kwotach. Mam wrażenie, że one żyją swoim życiem i są mocno przestrzelone – krótko skomentował Łukasz Wachowski, który skomentował sprawę dla sport.pl.
Ile zatem nowy selekcjoner będzie zarabiał? Powyższe źródło twierdzi, że łączna gaża całego sztabu trenerskiego Fernando Santosa to łącznie 2 miliony euro rocznie. Sport.pl dodaje także, że pensja sztabu jest w całości pokrywana z budżetu PZPN-u. Ponadto zapisano różne bonusy, które są zależne od osiąganych wyników.
Jeśli rzeczywiście tak jest, trener będzie zarabiał mniej niż dotychczas w reprezentacji Portugalii. Tam mógł liczyć na pensję w wysokości 2,3 mln euro.