Legia Warszawa przegrała z Realem znacząco (1:5), ale mimo wszystko nie pozostawiła po sobie najgorszego wrażenia. Za odwagę w grze chwalą warszawian hiszpańscy dziennikarze.
Zdaniem hiszpańskich dziennikarzy legioniści nie mają czego się wstydzić (foto: C. Musiał)
Madrytczycy strzelili przyjezdnym aż pięć bramek, ale ich przewaga nie była tak wielka, jak spodziewano się przed meczem. Legioniści walczyli ambitnie i nie odpuszczali zdecydowanie bardziej utytułowanym rywalom.
Dziennikarze „Mundo Deportivo” zauważyli, że Real nie potwierdził swojej wyższości nad Legią. Ponadto twierdzą, że Zinedine Zidane wystawił ofensywny skład po to, by jak najszybciej przedostawać się pod bramkę warszawian. Tymczasem ci kilka razy pokazali, jak słaba jest obrona Królewskich. Żurnaliści z Hiszpanii zwracają też uwagę na fakt, że bramka Danilo nie powinna zostać uznana ze względu na pozycję spaloną. Legia była ultrazaskoczeniem – podsumowują dziennikarze „MD”.
W następnej kolejce warszawianie znów zagrają z Realem, jednak na własnym stadionie. Niestety 2 listopada meczu nie obejrzą kibice.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.