W poniedziałkowe popołudnie kibice obejrzeli jeden z mniej emocjonujących meczów mistrzostw Europy we Francji. Obrońcy trofeum – Hiszpanie – skromnie zwyciężyli Czechów (1:0).
Mistrzowie Europy do gry wejść mieli dopiero czwartego dnia turnieju. W niedzielę odbyło się już jedno spotkaniu w grupie D, w którym Chorwaci pokonali Turków (1:0). Faworytem do zajęcia pierwszego miejsca od początku byli jednak Hiszpanie.
Przed starciem La Rojy z Czechami więcej niż o szansach drużyny mówiono jednak o rewelacjach związanych z Davidem De Geą. Bramkarz miał zmuszać pewną kobietę do uprawiania seksu z jego kolegami z młodzieżowej reprezentacji. Początkowo wydawało się, że 25-latek zostanie usunięty z kadry, tymczasem stało się zupełnie odwrotnie. Po pierwsze De Gea został we Francji, a po drugie ostatecznie wygryzł ze składu weterana w postaci Ikera Casillasa.
Poniedziałkowe spotkanie odbywało się na najmniejszym stadionie mistrzostw położonym w Tuluzie. Na trybunach zjawił się komplet ok. 33 tysięcy kibiców, którzy nie oglądali najlepszego widowiska. Zgodnie z przewidywaniami podopieczni Vicente del Bosque rozgrywali przez większość czasu atak pozycyjny. Niestety – dla widowiska – niezbyt często coś z niego wynikało.
W pierwszej części spotkania dwie niezłe szanse na zdobycie gola miał napastnik Juventusu, Alvaro Morata. 23-latek uderzał jednak za słabo, a Petr Cech nie miał problemu wybronieniem jego strzałów. Morata pokazał się w jeszcze w jednej akcji, co odczuł polski sędzia liniowy. Piłkarz poślizgnął się i przewrócił arbitra.
Po zmianie stron obraz gry nie ulegał zmianie. Hiszpanie przeważali, podawali sobie piłkę i czekali na moment, w którym będą mogli przyspieszyć. Czesi natomiast mieli swoją szansę w 57. minucie. Wówczas po dośrodkowaniu w pole karne Hiszpanów zbyt lekko uderzył Roman Hubnik.
Kwadrans przed końcem meczu po drugiej stronie boiska efektownie przewrotką strzelał rezerwowy Aritz Aduriz. Jednak po pierwsze był na spalonym, a po drugie piłka przeleciała obok bramki. Cech skapitulował dopiero na kilka minut przed ostatnim gwizdkiem. Andres Iniesta posłał świetne podanie do Gerarda Pique, a ten strzelając z bliska, otworzył wynik.
Więcej goli już poniedziałkowego popołudnia nie było i sędzia Szymon Marciniak zagwizdał po raz ostatni przy stanie 1:0. La Roja zrównała się w tabeli grupy D z reprezentacją Chorwacji.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.