Barcelona nie mogła sobie pozwolić na stratę punktów z Athletikiem Bilbao. I nie pozwoliła.
Williams rozegrał 150 mecz dla Athletiku z rzędu.
Niespodziewanie w pierwszym kwadransie groźniejsze sytuacje stworzyli Baskowie. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego i nieprzyjemnej wrzutce niepewnie interweniował Marc-Andre ter Stegen. Przed upływem pierwszego kwadransa ostatkiem sił po jednym z ofensywnych wypadów uderzał Inaki Williams, lecz trafił jedynie w boczną siatkę.
To był wyjątkowy mecz dla Williamsa. Napastnik lub skrzydłowy Lwów rozegrał na Camp Nou swój 150 mecz z rzędu dla Athletiku.
Iñaki Williams has now played in 150 consecutive LaLiga games without missing a single one for Athletic Club.
Do przerwy było 0:0. Athletic miał powody do zadowolenia, a Barca musiała znaleźć sposób na ożywienie swojej ofensywy. Katalończycy grali apatycznie i do bólu przewidywalnie.
Szkoda będzie, jeśli ten Athletic nie awansuje do pucharów. To się dobrze ogląda.
W 54 minucie Antoine Griezmann miał przed sobą tylko Unaia Simona, lecz kopnął prosto w niego. Po tej sytuacji Quique Setien postanowił, że Blaugrana potrzebuje zmian. Na boisku pojawiły się młode wilczki, czyli Riqui Puig oraz Ansu Fati. Ten drugi tuż po pojawieniu się na boisku miał szansę na gola, ale zabrakło mu precyzji, a może szczęścia.
W 71 minucie dał o sobie znać trzeci z rezerwowych. Obrońcy Athletiku skupili się na Leo Messim, co pomogło Ivanowi Rakiticiowi w finalizacji akcji. Kilka chwil później La Pulga w swoim stylu zbiegł do środka, ale przestrzelił. W 84 minucie Raul Garcia mógł doprowadzić do remisu, lecz piłka otarła jego rękę zamiast trafić w głowę. To była piłka meczowa na wagę remisu.
W końcówce Simon błysnął kapitalną interwencją po strzale Arturo Vidala. Dobijał Fati, ale w słupek. Barca wygrała 1:0.
Barca znowu jest liderem La Ligi. Jutro odpowie Real, który wciąż zależy od siebie.