Śląsk Wrocław nie dał rady na finiszu rozgrywek PKO BP Ekstraklasy wyprzedzić Jagiellonii Białystok i został „tylko” wicemistrzem Polski. Na otarcie łez dla wrocławskich kibiców, królem strzelców ligi polskiej został Erik Exposito.
W meczu 34. kolejki Ekstraklasy, Śląsk pokonał na wyjeździe Raków Częstochowa 2:1. Wyrównującą bramkę dla WKS w tym spotkaniu zdobył Exposito, dla którego było to 19. trafienie w sezonie 2023/2024. Dało mu to tytuł króla strzelców rozgrywek. Hiszpana starał się dogonić napastnik Stali Mielec, Ilja Szkurin, ale mimo dobrej dyspozycji strzeleckiej na finiszu zmagań (cztery gole w sześciu ostatnich meczach, nie dał rady).
To historyczny, pierwszy tytuł króla strzelców ligi polskiej dla piłkarza Śląska Wrocław. Jak wyliczyła „Gazeta Wrocławska” w XXI wieku aż trzech wrocławskich snajperów było blisko korony, ale za każdym razem nieznacznie przegrywali tę walkę. W sezonie 2013/2014 Marco Paixao (21 bramek) o jedno trafienie przegrał walkę o koronę z Marcinem Robakiem z Pogoni Szczecin. Sezon później, Flavio Paixao (18 goli) był gorszy o dwa trafienia od Kamila Wilczka z Piasta Gliwice. Z kolei w sezonie 2018/2019, Robak zdobył 18 bramek, ale w snajperskiej klasyfikacji dało mu to 2. miejsce, gdyż o trzy trafienia lepszy był Igor Angulo z Górnika Zabrze.
Konstantinos Sotiriou doznał groźnie wyglądającej kontuzji podczas spotkania między Radomiakiem a Koroną Kielce. O szczegółach na pomeczowej konferencji prasowej opowiedział trener Jacek Zieliński.
Marek Papszun prowadził Legię Warszawa w trzech meczach, ale żadnego Wojskowi nie potrafili wygrać. Doświadczony szkoleniowiec zastanawia się nad tym stanem rzeczy.
Legia Warszawa nie wygrała już 12 meczu z rzędu, czym pobiła negatywny rekord z 1966 r. Po remisie z GKS Katowice, kibice Wojskowych znów dali pokazać swojemu niezadowoleniu, co nie spodobało się niektórym graczom stołecznego klubu.
13-ego w piątek, ani GKS, ani Legia nie potrafiły w Katowicach przechylić szali na swoją stronę. Bliżsi tego byli jednak gospodarze i to oni mogą bardziej pluć sobie w brodę.