Hellebrand o swoim transferze do Korony: „Nie wiem, czy działacze Górnika byli zaskoczeni”
Patrik Hellebrand trafił do Korony Kielce za rekordowe pieniądze. Sprawdź, jak transfer ten podsumował sam zainteresowany.
Przenosiny Patrika Hellebranda z Górnika Zabrze do Korony Kielce to jak dotąd najgłośniejszy wewnętrzny transfer tego okienka w PKO BP Ekstraklasie. Scyzory rozbiły bank i pobiły swój transferowy rekord o milion euro, aktywując klauzulę wykupu Czecha.
Transfer ten, co oczywiste, spotkań się z dość sporym niezadowoleniem kibiców z Zabrza. Zarzucają oni pomocnikowi połaszenie się na sporą podwyżkę oferowaną przez Koronę i brak chęci pomocy Górnikowi w zbliżających się starciach w eliminacjach do europejskich pucharów.
O kulisach odejścia do klubu ze stolicy województwa świętokrzyskiego opowiedział sam zainteresowany podczas rozmowy z Przeglądem Sportowym.
— W Górniku Zabrze spędziłem dwa przepiękne sezony. Ten klub bardzo pomógł mi w rozwoju. Zawsze będę go wspominał z dużym szacunkiem i pozostanie bliski mojemu sercu. Nic tego nie zmieni. Natomiast po ostatnim meczu poprzedniego sezonu z Radomiakiem Radom poczułem jednak, że nadszedł odpowiedni moment na zmianę. Już wtedy wiedziałem, że najlepszym wyborem będzie odejście w letnim oknie transferowym. A Korona przekonała mnie przede wszystkim poprzez ludzi. Spojrzenie na futbol panów Maciejczyka oraz Golańskiego od początku było jasne i spójne z moim. Nie opowiadali niestworzonych rzeczy, nie mówili o natychmiastowym zdobywaniu trofeów, bo wiedzą, że nie wszystko dzieje się od razu. Za to przedstawili mi plan rozwoju dla mnie, dla klubu i dla drużyny, która ma się stawać coraz mocniejsza, żeby móc osiągać coraz lepsze rezultaty. Dodatkowo po prostu poczułem, że w Koronie pracują bardzo dobrzy ludzie. Tacy, którzy rozumieją drugą osobę i w pierwszej kolejności patrzą na ciebie jak na człowieka, a dopiero później jak na piłkarza. Jak pan słyszy, znów to powtarzam, ale to dla mnie bardzo ważny aspekt — powiedział Hellebrand.
Zapytany natomiast, w nawiązaniu o wcześniejszą wypowiedź, o to, co było powodem decyzji, którą pomocnik podjął po meczu z Radomiakiem, odpowiedział: „Nie chcę wchodzić w szczegóły mojej decyzji, wolę zachować je dla siebie. Ale to nie tak, że nagle pojawiła się oferta i odszedłem, byłem tego pewien już kilka tygodni wcześniej. Pierwszy raz o tym mówię, bo uważam, że warto, aby ludzie o tym wiedzieli”.
— Kibice Górnika żyją swoim klubem i kochają go całym sercem. Bardzo mi się to podobało od pierwszego dnia pobytu w Zabrzu. Zawsze czuliśmy ich ogromne wsparcie. Mają prawo być na mnie źli, patrzą na sytuację wyłącznie z perspektywy kibica i to jest w porządku. Zrobiliby wszystko dla swojego klubu i właśnie za to ich szanuję. I chcę podkreślić, że nie zmienia to mojego podejścia do Górnika — ten klub zawsze będzie bliski mojemu sercu — przyznał.
Jagiellonia nie dojechała do Krakowa, a Adrian Siemieniec zdrowo się nasłuchał [KOMENTARZ]
Biała Gwiazda rozegrała zdecydowanie najlepszy mecz od powrotu do Ekstraklasy. Pokonała 2:0 Jagiellonię i był to najniższy wymiar kary dla zespołu z Białegostoku. Oba gole zdobył Angel Rodado, który pozwolił błyskawicznie zapomnieć kibicom w Krakowie, że jeszcze przed chwilą martwili się odejściem Jordiego Sancheza.