Legia Warszawa powalczy we wtorkowy wieczór o awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. Wojskowi zmierzą się przed własną publicznością ze Zrinjskim Mostarem i nie mogą sobie pozwolić na grę na pół gwizdka. Pierwszy mecz tych drużyn zakończył się bowiem remisem (1:1), co zdaniem Besnika Hasiego jest bardzo niebezpiecznym wynikiem.
Trener mistrza Polski spodziewa się trudnej przeprawy
Mistrz Polski będzie oczywiście dość zdecydowanym faworytem wtorkowego starcia, jednak trener zdaje sobie sprawę, że rywal nie sprzeda tanio skóry przy Łazienkowskiej. – Myślę, że remis 1:1 jest bardzo niebezpiecznym rezultatem. Rywal może przecież strzelić bramkę w każdym momencie. Musimy zacząć ten mecz z mentalnością zwycięzców – powiedział.
– Nie mieliśmy wiele czasu na przygotowanie fizyczne. Dzięki decyzjom z meczu z Jagiellonią będziemy mieli kilku graczy świeżych. Musimy kontynuować w swojej grze to, co zaczęliśmy w sobotnim meczu. Mam nadzieję, że jutro będzie inaczej, niż w Bośni – nie będzie gorąco, większość zawodników będzie przygotowana do gry, gramy ze swoją publiczności i znamy lepiej rywala. Będziemy na to spotkanie lepiej przygotowani – kontynuował.
Hasi uważa, że jego drużyna nadal nie znajduje się na najwyższym poziomie, jeśli chodzi o przygotowanie fizyczne, ale z każdym dniem wygląda coraz lepiej. – Fizycznie wciąż nie jesteśmy na najlepszym poziomie. Jest jednak coraz lepiej. W meczu z Jagiellonią graliśmy na większej intensywności, ale jeszcze nie na takiej, jak oczekuję – zakończył.
Przypomnijmy, że Legia nie wygrała żadnego z trzech oficjalnych meczów rozegranych w obecnym sezonie. Po porażce i dwóch kolejnych remisach, w stolicy wszyscy spodziewają się we wtorek pierwszej wygranej.
Wskaźniki sprzedaży zwariowały. Tak kibice Arsenalu odpowiedzieli na spudłowany rzut karny Gabriela w finale Ligi Mistrzów
W sobotnim finale Ligi Mistrzów Arsenal musiał uznać wyższość Paris Saint-Germain po serii rzutów karnych. Jednym z piłkarzy Kanonierów, którzy nie wykorzystali jedenastki, był środkowy obrońca, Gabriel Magalhaes. Fani świeżo upieczonych mistrzów Anglii postanowili wesprzeć Brazylijczyka w nietypowy sposób.
Niechlubny rekord. Drużyna Artety zapisała się w historii
W sobotni wieczór Paris Saint-Germain po konkursie rzutów karnych pokonało Arsenal w finale Ligi Mistrzów. Nigdy wcześniej finalista tych rozgrywek nie zanotował tak niskiego posiadania piłki jak Kanonierzy w tym spotkaniu.