Nadaje się na idola tłumów jak mało kto. Na boisku – mistrz i profesjonalista, chodzący ideał. Poza nim – mający skłonność do zwykłych ludzkich słabości mężczyzna.
TOMASZ LIPIŃSKI
Pośrednio przez jedną z nich o mało nie pojechałby na ostatnie mistrzostwa Europy. Jako kapitan reprezentacji poczuł, że nie może w ciszy siedzieć i patrzeć, jak w związku z nabierającą tempa aferą korupcyjną prokuratorzy obrzucają oskarżeniami jego kolegów z reprezentacji, psują atmosferę i destabilizują drużynę. Postanowił przemówić i stanąć w obronie przede wszystkim Domenico Criscito i Leonardo Bonucciego.
Podejrzane czeki
Na konferencji prasowej wyrzucił całą swoją wściekłość na prokuratorów. Że o wszystkim zawczasu informowali media, że dopuszczali się kontrolowanych przecieków, że to przez nich jeden czy drugi podejrzany został w prasie lub telewizji bez prawomocnego sądu publicznie osądzony i skazany. – Takie zachowanie to wstyd – grzmiał Buffon.
Szybko okazało się, że zadarł z niewłaściwymi i mściwymi ludźmi. Wychylił się za bardzo, powiedział o dwa zdania za dużo i za to dostał po głowie. Armaty zostały wycelowane w kapitana reprezentacji. Policja skarbowa doniosła prokuraturze, że między styczniem a wrześniem 2010 roku wystawił 14 czeków na łączną kwotę 1 miliona 585 tysięcy euro na właściciela kiosku w Parmie, który prowadził również zakłady piłkarskie. Między wierszami tej informacji jak byk stał zarzut, że Buffon obstawiał wyniki meczów przez podstawioną osobę. I rozpętała się burza. W świetle oskarżeń znalazł się przecież żywy pomnik narodowy.
Owszem, nikt nie odważył się powiedzieć, że Buffon brał udział w korupcji, że ustawiał wyniki, ale przecież od listopada 2005 roku każdego piłkarza grającego we Włoszech obowiązuje bezwzględny zakaz praktyk bukmacherskich, a kapitan reprezentacji powinien być jak żona cesarza: poza wszelkimi podejrzeniami, czysty jak łza. Tymczasem okazało się, że słynny bramkarz nie przezwyciężył nałogu. Kilka lat temu wyszło na jaw, że w 2005 roku przeznaczył na hazard ponad 2 miliony euro. Przed Euro 2012 Buffon bronił się tak, że to jego sprawa, na co wydaje własne pieniądze, nie będzie się nikomu spowiadał z tego, że chce zainwestować w zegarki, obrazy lub zwyczajnie pomóc przyjacielowi w kupnie domu lub ziemi.
Konflikt w porę wyciszono i Buffon na Euro 2012 zawitał. To były jego trzecie w karierze mistrzostwa Europy. Z dwóch wcześniejszych nie miał dobrych wspomnień. Jednak najbardziej musiało być mu żal Euro 2000, z którego wykluczyła go złamana ręka w ostatnim przed wyjazdem meczu towarzyskim.
(…)
Cały artykuł w najnowszym miesięczniku Piłka Nożna PLUS!