– Przed sezonem trzecie miejsce wzięlibyśmy w ciemno, teraz taki wynik byłby uznany za rozczarowanie – mówi nam Wojciech Grzyb, piłkarz Ruchu przed szlagierem z Legią. Kto wie, czy nie będzie to jego ostatni mecz przeciwko Wojskowym…
W sezonie 2006-07 Ruch Chorzów zajął pierwsze miejsce na zapleczu Ekstraklasy i wrócił na najwyższy poziom rozgrywek. Od tamtej pory w lidze Niebiescy dziewięciokrotnie grali z Legią. Lepszy bilans ma zespół stołeczny, który wygrał pięć meczów, jedno starcie zakończyło się remisem, a trzykrotnie to Ruch inkasował trzy punkty. Wspólnym mianownikiem wszystkich tych spotkań jest Wojciech Grzyb. Po powrocie Ruchu do Ekstraklasy nasz rozmówca zagrał w każdym meczu przeciwko stołecznemu rywalowi.
– Jest Pan idealnym kandydatem do rozmowy przed spotkaniem Legii Warszawa z Ruchem Chorzów. – To tutaj mnie Pan zaskoczył. Prawdopodobnie nie wybiegnę w pierwszym składzie. Poza tym ostatnio mniej gram, więc nie wiem skąd taka opinia.
– Od momentu powrotu Ruchu Chorzów do Ekstraklasy zagrał Pan we wszystkich meczach z Legią. Co więcej, zawsze wybiegał Pan w pierwszym składzie będąc momentami głównym bohaterem widowiska. – Nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy. Zdaję się, że gdybym zagrał od pierwszych minut w sobotę, to byłby to dziesiąty taki mecz. To rzeczywiście fajna seria.
– Czyli wszystko wskazuje na to, że Marek Zieńczuk otrzyma szansę od pierwszych minut w Warszawie? – Tak, prawdopodobnie Marek wybiegnie w pierwszym składzie. Zagrał już w meczu Pucharu Polski przeciwko Wiśle Kraków i na Legię nic nie powinno się w tej sprawie zmienić. Na 90 procent to on wybiegnie na boisko, a ja będę zaciskał mocno za niego i resztę drużyny kciuki.
– Wracając do Pana, to czy jakieś spotkanie przeciwko Legii szczególnie zapadło Panu w pamięć? – Pamiętam praktycznie wszystkie mecze i każdy z nich potrafiłbym po dłuższym namyśle odtworzyć. W jednym ze spotkań u siebie strzeliłem decydującego o zwycięstwie gola, a mogłem nawet dołożyć jeszcze dwa trafienia. Zazwyczaj starcia przeciwko Legii były ciekawe i nigdy nie zawodziły. Mam nadzieję, że w sobotę pojawię się na murawie chociaż z ławki rezerwowych.
– Nie da się ukryć, że z tym spotkaniem wiąże się spora presja. Czy w szatni Ruchu czuć dodatkowe napięcie? – W swoim gronie staramy się tonować nastroje. Jednak presja jest odczuwalna. Mieszkam w Mikołowie, gdzie wszyscy kibicują Ruchowi. Ludzie podchodzą, klepią po plecach i życzą sukcesów w następnych spotkaniach. Fani tak długo czekają na wielki sukces, że gdy teraz Ruch dzieli tak niewiele od mistrzostwa, to bardzo tego pragną.
– Przed sezonem nikt się nie spodziewał, że Ruch będzie do końca walczył w lidze oraz Pucharze Polski. – I właśnie dlatego presja narasta. Zresztą wiosną jeszcze nie przegraliśmy i oczekiwania kibiców są uzasadnione. Przed sezonem trzecie, czy czwarte miejsce wzięlibyśmy w ciemno, a teraz taki wynik uznany byłby za rozczarowanie. Jednak powtórzę jeszcze raz, że w szatni we własnym gronie tonujemy nastroje.
– Presja rośnie, a trenerzy licytują się, kto jest faworytem sobotniego hitu. Maciej Skorża wskazał na Ruch, natomiast Waldemar Fornalik na Legię. A Pana zdaniem, kto jest faworytem? – Słowa trenera Skorży w czwartek w naszej szatni były tematem krótkiej rozmowy. Dużo było w nich kurtuazji i szacunku do przeciwnika. Często wiele niesmaku pozostawiają słowa trenerów, którzy już przed meczem mówią, że to ich drużyna jest absolutnym faworytem i zmiecie z murawy przeciwnika. Osobiście uważam, że to Legia jest faworytem. W końcu warszawianie zagrają na własnym stadionie przed fanatycznymi kibicami. Poza tym, to oni od dłuższego czasu pozostają głównymi kandydatami do mistrzowskiego tytułu.
– Ale nawet prezes firmy, która jest nowym sponsorem Ruchu zapowiedział, ze jego interesuje tylko mistrzostwo. – Prezes Węglokoksu rzeczywiście wypowiedział takie słowa. Fajnie, ja też stawiam sobie ambitne cele. Ale łatwo jest powiedzieć, a trudniej zrobić.
– Czy to spotkanie może przesądzić o losach mistrzowskiego tytułu? – Przed chwilą widziałem reklamę w telewizji publicznej, gdzie zapowiadano, że właśnie ten mecz będzie decydujący. Oczywiście tak nie jest. Bez względu na ten wynik do zdobycia pozostanie jeszcze piętnaście punktów. Przed Ruchem kilka innych ważnych meczów, między innymi Wielkie Derby Śląska.
– W Ruchu panuje duży optymizm. Trener Fornalik podpisał nowy kontrakt, a w klubie pojawiają się nowi sponsorzy. Chyba dawno nie było tak dobrze? – Dobrze wspominam również sezon, kiedy wracaliśmy do Ekstraklasy. W I lidze prawie wszystko wygrywaliśmy, a w klubie wszystko było poukładane i pensje otrzymywaliśmy na czas. Udany był również sezon, gdy zajęliśmy trzecie miejsce w Ekstraklasie. Jednak jak się nad tym dłużej zastanowić, to rzeczywiście w klubie takiego optymizmu już dawno nie było.
– Na koniec porozmawiajmy o przyszłości. Pana kontrakt z Ruchem ważny jest do końca czerwca tego roku. Czy rozmawia Pan o nowej umowie? – Od jakiegoś czasu praktycznie codziennie myślę o przyszłości. Powoli oswajam się z myślą, że będzie trzeba zawiesić buty na kołku. Na dzień dzisiejszy wiele wskazuje na to, że już nie podpiszę nowej umowy z Ruchem.
– A jeśli pojawi się propozycja z innego klubu? – Muszę przyznać, że jestem zaskoczony swoją dyspozycją fizyczną. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że jednak byłbym w stanie pograć jeszcze przez rok. Jeśli pojawią się jakieś konkretne propozycje, to na pewno nad każdą poważnie się zastanowię.
– Pojawiły się doniesienia, że jednak mógłby Pan zostać w Chorzowie w innej roli. – Faktycznie klub wyraził zainteresowanie, żebym został i pracował nad relacjami z kibicami. Trudno powiedzieć, co się stanie. W mojej głowie kłębi się wiele myśli.
– Rozumiem, że chciałby Pan zostać przy piłce? Może rola eksperta telewizyjnego? Wydaje się, że ma Pan wiele do powiedzenia. – (śmiech) Rzeczywiście nawet o tym kiedyś myślałem. Media mnie pasjonują i nawet myślę o dalszej edukacji w tym kierunku. W grę wchodzi również trenerka na niższym poziomie. Muszę coś w swoim życiu robić dalej, bo grałem w takich klubach, że nie ustawiłem się do końca życia. Do końca sezonu pozostał jeszcze miesiąc, po którym wiele się wyjaśni. Na pewno chciałbym nadal być związany z futbolem.
Rozmawiał Grzegorz Marciniak PilkaNozna.pl fot. Norbert Barczyk / Ruch Chorzów
Czy Widzew pójdzie za ciosem? Widzew – Cracovia [LIVE]
Widzew zwyciężył w ostatnim spotkaniu, ogrywając Wisłę Płock. Naprzeciw zawodnikom RTS-u stanie dziś Cracovia, niepokonana w lidze od listopada. Śledź wynik i statystyki meczu na żywo!
Motor prawie wypuścił zwycięstwo! Emocjonująca końcówka w Gliwicach [WIDEO]
Drużyna Mateusza Stolarskiego mimo prowadzenia 2:1 do 93. minuty prawie je straciła. Gol Katsantonisa jednak nie został uznany, więc Motor mógł cieszyć się z pierwszych od listopada wyjazdowych trzech punktów.