Jednym z grupowych rywali Legii Warszawa w Lidze Europy jest Trabzonspor. Szanse w starciu z tym rywalem ocenił były legionista, a dzisiaj gracz Sivassporu – Kamil Grosicki.
– Ekipa z Trabzonu dysponuje większymi środkami finansowymi, ale to nie zawsze przekłada się na klasę sportową zespołu. Drużyna jest szczególnie mocna u siebie, gdzie może liczyć na wsparcie fanatycznych kibiców. Ich doping można porównać do tego, co dzieje się przy Łazienkowskiej. Z drugiej strony kiedy drużynie nie idzie, to fani potrafią nerwowo reagować. Mam na myśli rzucanie zapalniczkami lub monetami w swoich piłkarzy – powiedział popularny „Grosik”.
W Trabzonsporze można znaleźć znane nazwiska europejskiego futbolu. – Do Turcji trafili byłe gwiazdy Chelsea Londyn – Malouda i Bosingwa. Obaj mają już swoje lata, ale Francuz doskonale wkomponował się do drużyny. W pierwszych dwóch meczach strzelił dwa gole. Nie zapominajmy również o Adrianie Mierzejewskim, który bardzo dobrze prezentuje się w zespole – dodał Grosicki.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.