Górny Śląsk ewidentnie podąża za trendami obecnymi w całej Polsce. Nowe obiekty mają Piast Gliwice i GKS Tychy. Niebawem ukończona zostanie budowa stadionu Górnika Zabrze. Tymczasem gdzieś w tle ciągnie się modernizacja słynnego Kotła Czarownic.
Kiedy wreszcie kibice będą mogli zobaczyć ukończony obiekt na żywo, a nie na wizualizacjach?
Reprezentacja Polski na obiekcie położonym na granicy Chorzowa i Katowic trzykrotnie świętowała awans na mistrzostwa świata – w 1977, 1985 i 2001 roku. Swego czasu stadion ten był znany z doskonałej atmosfery, która potrafiła zaczarować rywali. Stąd też wspomniany przydomek, czyli Kocioł Czarownic.
Tymczasem pierwszy w kraju nad Wisłą obiekt ze sztucznym oświetleniem wciąż jest przebudowywany. Pierwotnie miał być gotowy na mistrzostwa Europy w Polsce i na Ukrainie w 2012 roku, ale nic z tego nie wyszło. W Gdańsku, Poznaniu, Warszawie i Wrocławiu udało się zakończyć prace na czas, ale w Chorzowie dziennik budowy zapisywany jest do dziś.
Po raz ostatni obiekt gościł reprezentację Polski w październiku 2009 roku, kiedy biało-czerwoni mierzyli się ze Słowacją. Później rozpoczęto gruntowną przebudowę, której efektem miało być powiększenie trybun, efektowne zadaszenie oraz bieżnia lekkoatletyczna. Tymczasem od 2011 niewiele się zmieniało. W połowie tego roku można było oglądać dopiero szkielet konstrukcji dachu. A tak powinno być o wiele wcześniej, gdyby nie… krokodyle, które zaatakowały obiekt.
O co chodzi? 15 lipca 2011 roku podczas podnoszenia linowej konstrukcji dachu pękły dwie staliwne klemy (tzw. krokodyle), które miały łączyć liny promieniowe dachu z wewnętrznym pierścieniem. Modernizacja stanęła w miejscu, a na Śląsku podatnicy liczyli koszty. Cztery lata później członek zarządu województwa, Kazimierz Karolczak, obwieścił sukces.
– Chciałem oficjalnie ogłosić, że operacja big lift 2, czyli podnoszenie konstrukcji linowej, która będzie podtrzymywać dach, udała się. W tej chwili (trwa – red.) proces mocowania lin radialnych do ringu głównego. Jesteśmy pewni, że na koniec 2016 roku ten stadion zostanie oddany do użytkowania a na początku 2017 roku odbędą się pierwsze imprezy – powiedział w lipcu.
Obecnie na obiekcie trwa montaż poszycia dachu i wygląda to dość optymistycznie, ale nie wtedy, gdy weźmie się pod uwagę koszty. Serwis „stadiony.net” podaje, że na początku przebudowa Kotła Czarownic miała kosztować 119 milionów złotych. Tymczasem obecnie mówi się otwarcie o niemal 600 mln. Podatnicy z całą pewnością będą wymagać od władz, by na Stadionie Śląskim w przyszłości odbywały się ogromne imprezy, i to nie tylko piłkarskie. W końcu reprezentacja Polski prawie wszystkie swoje mecze rozgrywa na Narodowym w Warszawie.
– Wyobrażamy sobie, że to nie będzie tylko stadion piłkarski, ale również stadion, na którym będą odbywały się największe koncerty. Uważamy, że akustyki tego stadionu nie przebije żaden inny stadion w Polsce, który może zgromadzić taką liczbę ludzi – marzył Karolczak, mając w pamięci występy U2, Red Hot Chilli Peppers, Pearl Jamu czy AC/DC.
Pytanie tylko czy tak drogie obiekty powinno się budować w oparciu o wyobrażenia, czy raczej szczegółowe analizy i wyliczenia. Na razie na Stadionie Śląskim będzie można spędzić Narodowe Święto Niepodległości. W planach zwiedzanie budowy oraz wystawy militariów, a także poczęstunek darmową grochówką. Oby tylko nikomu nie odbiła się czkawką.