Kamil Glik w bardzo ostry sposób zareagował na doniesienia, które pojawiły się niedawno w przestrzeni publicznej. Filar obrony naszej reprezentacji stwierdził, że nie może się godzić na kolportowanie nieprawdziwych informacji, m.in. na jego temat.
Kamil Glik nie godzi się na opowiadanie kłamstw (fot. Łukasz Skwiot)
Przypomnijmy, że w „Przeglądzie Sportowym” pojawił się artykuł, który sugerował, że podczas zgrupowania kadry przed finałami mistrzostw świata miało dojść do „afery alkoholowej”. Pod wątpliwość – to już w mediach społecznościowych – poddawano także prawdziwość informacji o kontuzji, której Kamil Glik doznał tuż przed ogłoszeniem powołań na mundial.
Obrońca Monaco urazu nabawił się podczas wykonywania przewrotki w czasie treningu, podczas gdy z nieoficjalnych źródeł mogliśmy się dowiedzieć o jego rzekomym upadku podczas imprezy.
Sam zawodnik nie ukrywa, że jest mu przykro z powodu pojawianie się takich kłamstw. – Pojawiło się wiele informacji, które nie miały ziarenka prawdy – stwierdził, cytowany przez „Onet.pl”.
– A jak było naprawdę? Dostaliśmy zgodę od trenera, żeby w dzień wolny usiąść i wypić parę piw. Natomiast jeśli chodzi o moją kontuzję, to słyszałem historie, że wywróciłem się, będąc pijany, co jest dla mnie jakimś kosmosem. Nie chce mi się na ten temat nawet myśleć, bo jest mi zwyczajnie, po ludzku smutno – dodał.
Kamil Glik z powodu urazu barku opuścił sporą część przygotowań do mundialu i nie zagrał w meczu z Senegalem. Podczas spotkania z Kolumbią zaliczył na boisku krótki epizod, a w starciu z Japonią wystąpił od początku do końca.
Media: Mateusz Żukowski coraz bliżej reprezentacji Polski
Mateusz Żukowski jest liderem klasyfikacji strzelców 2. Bundesligi. Zawodnik jest bacznie obserwowany przez sztab szkoleniowy reprezentacji Polski i jest bardzo duża szansa, że zobaczymy go na czerwcowym zgrupowaniu.