Do meczu Polski z Albanią pozostało kilkadziesiąt dni, a nadal nie wiadomo, na jakim stadionie zostanie on rozegrany. Głos w sprawie zabrał minister sportu i turystyki.
Na PGE Narodowym nadal nie można organizować imprez masowych. (fot. Piotr Kucza)
Pierwsze domowe spotkanie podopiecznych Fernando Santosa w eliminacjach mistrzostw Europy odbędzie się 27 marca. Wówczas nad Wisłę zawitają Albańczycy. To w zasadzie wszystko, co na ten moment wiadomo. Arena zmagań pozostaje bowiem zagadką.
Wszystko przez to, że na PGE Narodowym nadal nie można organizować imprez masowych, co ma związek z wykrytą przed mundialem usterką w konstrukcji obiektu. Stadion nie spełnia wymogów bezpieczeństwa.
– Myślę, że on się nie odbędzie na Stadionie Narodowym. To jest jednak moje zdanie. Jestem w stałym kontakcie z prezesem spółki. Próbuje trochę grać na czas, bo reprezentuje spółkę, która jest zainteresowana tym, by ten mecz się tam odbył. Ja w żaden sposób nie będę naciskał, by to spotkanie odbyło się na Stadionie Narodowym, ani nie będę tego sugerował. Jestem odpowiedzialnym człowiekiem i nie chcę brać odpowiedzialności na swoje barki za życie kilkudziesięciu tysięcy kibiców czy ich bezpieczeństwo, gdzie nie mamy stuprocentowej pewności – powiedział Kamil Bortniczuk na antenie RMF FM.
Kilka dni temu internet obiegła informacja o możliwości rozegrania spotkania na Polsat Plus Arenie w Gdańsku. Czy rzeczywiście zostanie ona wykorzystana – na razie nie wiadomo.