Stadion Wembley powstał blisko sto lat temu, a od 32 lat jest stałym miejscem porażek reprezentacji Polski. Występom biało-czerwonych na tym obiekcie poświęcamy dużo miejsca w tym wydaniu „PN”, bo już za nieco ponad dwa tygodnie nasz zespół ponownie spróbuje wywieźć choćby remis z Londynu. Ostatni raz zdarzyło się nam nie przegrać w stolicy Anglii… 48 lat temu, wygrać natomiast jeszcze się nie zdarzyło. Mecz meczowi nierówny i w ogóle wszystko może się zdarzyć, jednak logicznie rozumując, te wyliczenia pozwalają domniemać, że nic dobrego i tym razem biało-czerwonych w Londynie nie czeka.
Już przed tygodniem sygnalizowaliśmy, że występ Roberta Lewandowskiego na Wembley stoi pod znakiem zapytania – sprawa wciąż jest nierozstrzygnięta. Ewentualny brak kapitana drużyny byłby potężną stratą dla biało-czerwonych, wręcz trudno zmieścić w głowie, że Polska wychodzi na boisko w Anglii bez najlepszego piłkarza świata. Napastnik Bayernu Monachium potrzebny jest i basta! Gdyby jednak ta historia nie znalazła szczęśliwego dla Polaków zakończenia, czy byłby to powód do narodowej histerii? Wcale niekoniecznie.
Mając na uwadze historię naszych meczów na Wembley, formę prezentowaną w ostatnich latach przez rywali w meczach eliminacyjnych, także fakt, że spotkanie odbędzie się na początku drogi na mundial, trudno dojść do wniosku, że zaważy ono na losach biało-czerwonych w kwalifikacjach katarskiego mundialu. Kluczowy w marcowym trójmeczu reprezentacji Polski będzie Budapeszt! To Węgrzy są naszym głównym rywalem do walki o drugie, premiujące grą w barażach miejsce w grupie. To Węgrom nie możemy pozwolić rozpędzić się już na dzień dobry. Znaczenie tego meczu tylko urośnie, gdyby faktycznie okazało się, że w Londynie Paulo Sousa nie będzie mógł skorzystać z zawodników z Bundesligi – wszystkie siły powinny zostać bowiem skierowane na mecz, w którym na pewno zagra Lewy. Korzystny rezultat w Budapeszcie jest koniecznością, tylko on pozwoli na spokój w pracy teraz, ale także w trakcie przygotowań do finałów mistrzostw Europy, selekcjonerowi i zawodnikom.
Warto słuchać ludzi, którzy o futbolu wiedzą więcej od nas. Kapitan biało-czerwonych w niedawnym wywiadzie dla „PN” powiedział mądre słowa o zarządzaniu siłami w napiętym, pandemicznym sezonie. Po odpadnięciu, co rzecz jasna go zmartwiło, z Pucharu Niemiec, zaczął szukać pozytywów i doszedł do wniosku, że piłkarze Bayernu nie grając już o DFB Pokal, zyskują cztery tygodnie bez meczów w ich środku. – Patrząc z perspektywy natężenia meczów w Bundeslidze, Lidze Mistrzów, także w finałach mistrzostw Europy, to bardzo dużo. W tym czasie możemy przeprowadzić minimum piętnaście jednostek treningowych – wyliczał. Przekładając to na futbol reprezentacyjny, być może ewentualna absencja Lewandowskiego w Londynie wcale nie wyszłaby reprezentacji bokiem w kontekście udziału biało-czerwonych w Euro, bo kapitan zyskałby czas na dodatkowy odpoczynek. Wembley to dla polskiego futbolu szczególne miejsce, oczywiście z Lewandowskim na boisku szanse na osiągnięcie korzystnego rezultatu wzrastają, liczę, że będzie mógł zagrać, natomiast sztab szkoleniowy i zawodnicy Bayernu patrzą dalej niż dwa tygodnie do przodu i całkiem dobrze na tym wychodzą.
PRZEMYSŁAW PAWLAK
TEKST UKAZAŁ SIĘ W NAJNOWSZYM TYGODNIKU „PIŁKA NOŻNA” (nr 11/2021)
Gala „Piłki Nożnej” – Piłkarz Roku 2025 [NOMINACJE]
Jeśli ktoś 12 razy sięgał po tytuł, może być głodny kolejnego? Tak – jeśli nazywa się Robert Lewandowski. Z drugiej strony Matty Cash chyba nigdy nie grał tak dobrze jak w minionym roku, a Jakub Kamiński wyrósł na kluczowego zawodnika reprezentacji Polski.
Gala „Piłki Nożnej” – Trener Roku 2025 [NOMINACJE]
Wśród nominowanych nie ma Jana Urbana i Marka Papszuna, choć gdyby
byli, taka decyzja też by się broniła. A skoro nie ma dwóch trenerów polskiej wagi ciężkiej, znaczy, że konkurencja jest ogromna.
Gala „Piłki Nożnej” – Odkrycie Roku 2025 [NOMINACJE]
Dwóch nominowanych w tej kategorii już podpisało kontrakty z renomowanymi klubami zagranicznymi, a trzeci znajduje się na radarze poważnych firm zachodnioeuropejskich.