Pogoń nie zrehabilitowała się za kompromitację w europejskich pucharach. Radomiak w pełni zasłużenie opuszcza Szczecin z kompletem punktów w meczu 4. kolejki PKO Ekstraklasy.
Jens Gustafsson, pomimo kompromitacji 0:5 z KAA Gent, ponownie wystawił między słupkami Bartosza Klebaniuka, który – mówiąc wprost – kompletnie zawalił pierwszy mecz w III rundzie eliminacji Ligi Konferencji. W starciu z Radomiakiem młody golkiper miał się zrehabilitować za wcześniejsze błędy.
Koniec końców Klebaniuk był dwukrotnie zmuszony wyciągać futbolówkę z własnej siatki, lecz tym razem nie można było powiedzieć, że jakakolwiek bramka została zawiniona bezpośrednio przez niego. Przy obydwu strzałach 21-latek nie miał większych szans na skuteczną interwencję.
Potwierdziła się natomiast wyjątkowo słaba w ostatnim czasie gra w obronie Pogoni. Szczecinianie z łatwością dopuszczali radomian do dogodnych sytuacji podbramkowych, które ci z zimną krwią i bez skrupułów wykorzystywali.
Losy spotkania rozstrzygnęły się między 20. i 27. minutą. Najpierw Lisandro Semedo niczym rasowy snajper urwał się i płaskim strzałem w kierunku dłuższego słupka otworzył wynik, a następnie Mateusz Cichocki po dośrodkowaniu Rafała Wolskiego mocnym uderzeniem głową ustalił końcowy rezultat.
Portowcy mieli okazje, by odpowiedzieć, lecz albo na ich drodze stawał dobrze dysponowany Albert Posiadała (który, jak przyznał sam trener Constantin Gâlcă przed kamerami CANAL+ Sport, znalazł się dzisiaj w bramce tylko dlatego, że posiada status młodzieżowca, a Radomiak nie zamierza płacić kar za niewypełnienie limitu minut młodych piłkarzy!), albo sędzia Bartosz Frankowski.
W 72. minucie Luka Zahović wpakował piłkę do siatki, lecz chwilę wcześniej w jego nogi wbiegł i przewrócił się jeden z radomian, co arbiter Frankowski zinterpretował jako faul w ataku. Naszym jednak, i nie tylko, zdaniem bramka była prawidłowa.
Twierdza Szczecin padła. Radomiak zakończył serię Pogoni sześciu zwycięstw z rzędu przed własną publicznością i odniósł pierwszą w historii wygraną nad Portowcami na poziomie Ekstraklasy.
Napastnik z Betclic 1. Ligi trafi do Legii? Nowe informacje
W ostatnich dniach mówiło się, że Legia Warszawa może pozyskać napastnika z zaplecza Ekstraklasy. Okazuje się, że szanse na transfer znacznie się zmniejszyły.