Gala Tygodnika „Piłka Nożna”. Odkrycie Roku 2025 – Jan Ziółkowski. Partner nagrody ORLEN
W styczniu 2025 był jeszcze mało znanym piłkarzem. Miał wtedy w dorobku zaledwie 11 meczów w Ekstraklasie i nic nie zapowiadało, że tak szybko poczyni ogromne postępy. Partnerem nagrody jest ORLEN.
Jednak w rundzie wiosennej poprzedniego sezonu trener Legii Goncalo Feio coraz częściej wystawiał niespełna dwudziestoletniego Jana Ziółkowskiego w wyjściowej jedenastce w meczach Ekstraklasy, a ten zbierał pochwały. Zaufał mu, mimo że do gry na środku obrony potrzebne jest doświadczenie. Chyba że się jest nieprzeciętnie uzdolnionym, a tak jest w przypadku Odkrycia Roku 2025 według tygodnika „Piłka Nożna”.
Ziółkowski błyszczał w ubiegłym roku nie tylko na krajowych boiskach, ciekawie pokazał się bowiem również w Lidze Konferencji. Feio postawił na niego 17 kwietnia na Stamford Bridge w wygranym meczu ćwierćfinałowym z Chelsea, Ziółkowski przebywał wtedy na boisku przez 86 minut. Potem z Legią zdobył Puchar Polski, a także Superpuchar. bo kolejny trener Wojskowych Rumun Edward Iordanescu nie wyobrażał sobie składu bez Ziółkowskiego. Tyle że zawodnik pod koniec sierpnia został wytransferowany za 6,5 milionów euro do Romy.
We wrześniu, trzy miesiące po 20. Urodzinach, był już zawodnikiem z Serie A, nie zamierzającym przyglądać się tylko grze znanych kolegów. Wprawdzie o stałym miejscu w pierwszym składzie giallorossich jeszcze marzyć nie może, ale trener Gian Piero Gasperini, widząc jego potencjał, ogrywa go w Serie A. A przecież kto jak kto, ale Włosi znają na grze obronnej.
Postępy, jakie poczynił w ubiegłym roku, nie umknęły selekcjonerowi reprezentacji Polski, Janowi Urbanowi. We wrześniowych meczach eliminacji MŚ jeszcze nie wystąpił, ale już w październiku zadebiutował w pierwszej drużynie narodowej przeciw Nowej Zelandii oraz zaliczył debiut w spotkaniu o punkty, pojawiając się w końcówce starcia z Litwą. W listopadzie rozegrał natomiast cały mecz przeciw renomowanej reprezentacji Holandii. Nie przestraszył się gwiazd pokroju Memphisa Depaya, Cody’ego Gakpo czy Donyella Malena w zremisowanym spotkaniu z Pomarańczowymi. Grał bez kompleksów i odważnie. Pokazał, że w przyszłości może zostać liderem reprezentacyjnej defensywy i to na wiele lat.