Pierwszy sobotni mecz Premier League przyniósł dużą niespodziankę. Fulham zremisowało z Liverpoolem i może odczuwać niedosyt z powodu niewykorzystania szansy na sięgnięcie po trzy punkty.
Salah zdobył bramkę, ale Liverpool nie wygrał. (fot. Reuters)
The Reds czwarty raz z rzędu zaczęli rozgrywki ligowe od starcia z beniaminkiem. W poprzednich trzech otwarciach wypadli bezbłędnie. Norwich City, Leeds United i znów Norwich City pokonywali pewnie i w dobrym stylu. Z The Cottagers miało być tak samo. Stało się jednak inaczej.
Fulham pokazało się z bardzo dobrej strony. Zdecydowanie powyżej oczekiwań ekspertów, a nawet kibiców. W pierwszej połowie było lepsze od rywala i zasłużenie prowadziło. W 32. minucie Aleksandar Mitrović trafił do siatki głową. Serb od lat jest królem Championship, który po wejściu do Premier League traci strzelecką supermoc. Czy tym razem będzie inaczej?
Bardzo możliwe. W drugiej połowie napastnik skompletował bowiem dublet, wykorzystując rzut karny, który sam wywalczył.
Fulham dwukrotnie prowadziło, a mimo to nie wygrało. Bardzo efektywne wejście na murawę z ławki rezerwowych zaliczył Darwin Nunez, który w debiucie na poziomie angielskiej ekstraklasy najpierw zdobył bramkę, a potem asystował przy golu Mohameda Salaha. W znacznej mierze za sprawą Urugwajczyka mecz zakończył się remisem.
To duża niespodzianka. Fulham przerwało passę dobrych otwarć sezonu Liverpoolu. Nie dołączyło do grona beniaminków, które mu uległy. To dla niego dobra wróżba na rozpoczęte rozgrywki.
Pierwsza kolejka to zdecydowanie nie jest czas na wyciąganie daleko idących wniosków. Mając jednak w pamięci, jak zacięte bywają rywalizacje Liverpoolu i City o mistrzostwo, jak niewielka różnica oddziela sukces od jego braku, strata punktów z Fulham może słono The Reds kosztować
Oto następca Guardioli w Manchesterze City? Jeszcze niedawno prowadził innego angielskiego giganta
Kontrakt Pepa Guardioli z Obywatelami jest ważny do połowy 2027 roku. Niewykluczone jednak, że do rozstania dojdzie szybciej i hiszpański taktyk opuści Etihad Stadium już po zakończeniu tego sezonu. Włodarze Manchesteru City rozglądają się za jego następcą.
Argentyński trener podgrzewa plotki. „Czułem się tam jak w domu”
W obliczu desperackiej walki o utrzymanie w Premier League, kibice Tottenhamu Hotspur marzą o powrocie do północnego Londynu, Mauricio Pochettino. Okazuje się, że Argentyńczyk ma podobne marzenia.
To byłaby bomba transferowa. Manchester City chce gwiazdę The Blues
Jednym z priorytetów transferowych Obywateli na najbliższe okno transferowe jest wzmocnienie środka pola. W kręgu ich zainteresowań znalazł się Enzo Fernandez.