Frederiksen mógł trafić do Rakowa? Świerczewski zdradził szczegóły
Czy Raków myślał o tym, by skorzystać z pomocy firmy zewnętrznej przy wyborze trenera – tak, jak to zrobił Lech Poznań w kontekście Nielsa Frederiksena? Właściciel Medalików, Michał Świerczewski, zabrał głos w tej sprawie.
– Korzystamy z pomocy dokładnie tej samej firmy – mamy z nią bardzo dobre relacje. Swego czasu trener Frederiksen też był u nas na rozmowach. Super człowiek. Zaimponowało mi, że pracował w bankowości i rzucił ją dla piłki nożnej. Oby więcej takich ludzi z pasją w polskiej piłce. Bardzo go szanuję. Finalnie wybór padł wtedy na powrót Marka Papszuna, który dawał nam gwarancję kontynuacji tego, co było budowane, i powrotu na ścieżkę zwycięstw – mówił Michał Świerczewski na czwartkowej konferencji prasowej.
– Teraz nie korzystaliśmy z pomocy firmy zewnętrznej, dlatego że chcieliśmy szkoleniowca, który będzie po części trenerem europejskim, a z drugiej strony, będzie znał polską piłkę nożną i Ekstraklasę. (…) Jeśli chodzi o topowe nazwiska, to wiadomo, że nie zdecydują się na Raków Częstochowa. Prowadziliśmy jakieś rozmowy, ale finalnie zdecydowaliśmy się na wybór Tomasza Kaczmarka – dodał właściciel Rakowa.
Czy Świerczewski powie „dość” i odejdzie z Rakowa? Padła konkretna odpowiedź
Michał Świerczewski nie wyklucza, że kiedyś może przestać być właścicielem Rakowa Częstochowa. Podczas konferencji prasowej został zapytany, czy istnieje ryzyko, że w pewnym momencie powie „dość” i zdecyduje się opuścić klub.
Raków Częstochowa wchodzi w nowy etap. Michał Świerczewski zapowiedział zmianę podejścia. Priorytetem ma być stabilizacja, odbudowa drużyny i stworzenie solidniejszych fundamentów klubu.
Świerczewski wprost o stadionie Rakowa. „Bez niego rozwój klubu nie jest możliwy”
Brak odpowiedniej infrastruktury pozostaje jednym z największych problemów Rakowa Częstochowa. Michał Świerczewski, właściciel Medalików, nie ma wątpliwości, że bez nowego stadionu możliwości dalszego rozwoju klubu będą mocno ograniczone.
Media: Siemieniec kontaktował się z sędzią. Złamał przepisy?
Jagiellonia Białystok do samego końca ubiegłego sezonu walczyła o znalezienie się na podium. Jak ujawnili dziennikarze „Wirtualnej Polski” Szymon Jadczak i Dariusz Faron, przed jednym z meczów z arbitrem miał kontaktować się Adrian Siemieniec.