– Nie graliśmy tej piłki, do której przyzwyczailiśmy kibiców w Białymstoku i po siedmiu zwycięstwach w pierwszej rundzie przyszedł zimny prysznic i wymęczony remis ze Śląskiem, który dosyć skutecznie nas zneutralizował – powiedział po zremisowanym 1:1 spotkaniu ze Śląskiem WrocławTomasz Frankowski.
– Zawsze można powiedzieć, że z powodu trzymiesięcznej pauzy prezentujemy się tak, a nie inaczej. Chciałbym wierzyć, że to nie jest ten powód i być może jakaś taka początkowa zadyszka, z której wybrniemy już w najbliższej kolejce w spotkaniu z Lechią Gdańsk – dodał napastnik.
– Bez przeciwnika zawsze gra się zdecydowanie łatwiej. Boisko było niby dobrze przygotowane, ale naszych dobrych akcji było jak na lekarstwo. Jesteśmy zawiedzeni wynikiem, ale postaramy się poprawić w kolejnym spotkaniu. Nasza gra była zbyt chaotyczna, „poszarpana”, czego efektem jest tylko jedna bramka i to jeszcze z rzutu karnego – szczerze stwierdził były zawodnik krakowskiej Wisły.
Zmiana bramkarza na mecz o utrzymanie? To bardzo możliwe
Już jutro odbędzie się spotkanie, które zdecyduje o dalszym losie Lechii Gdańsk w PKO BP Ekstraklasie. Wygląda na to, że gdański klub wystawi w tym spotkaniu innego bramkarza.
Kadencja Dariusza Banasika w roli szkoleniowca żółto-niebieskich nie potrwa zbyt długo. Po zakończeniu sezonu 52-latek opuści spadkowicza z Ekstraklasy.