Ruch Chorzów prowadził z Podbeskidziem Bielsko-Biała już 2:0, jednak nie potrafił dowieźć korzystnego rezultatu do końca. Waldemar Fornalik, szkoleniowiec Niebieskich nie ukrywał po meczu swojego rozczarowania.
Trener, który przed kilkoma dniami przedłużył swój kontrakt z Ruchem, dał jasno do zrozumienia, że jego zawodnicy popełnili wiele prostych błędów. – Nie pamiętam, kiedy straciliśmy dwie bramki po stałych fragmentach gry. Te błędy na pewno były za proste. Zresztą już w pierwszej połowie było tak, że zawodnicy Podbeskidzia nie byli kryci. To jest o tyle dziwne, że każdy wie, kogo ma pilnować – powiedział.
– W pierwszej połowie zagraliśmy przecież dobrze. Oprócz dwóch bramek mieliśmy sporo sytuacji, które należało wykorzystać. Gdyby tak się stało, teraz byśmy nie dyskutowali, dlaczego tylko zremisowaliśmy. Po tym, co się działo w pierwszej połowie, na pewno nie wyobrażałem sobie, że stracimy punkty – kontynuował Fornalik.
– Jak się okazało, 2-0 to jeszcze nie jest pewny wynik. Takim byłoby 3-0. Gdyby tak zakończyła się pierwsza połowa, tego meczu byśmy nie przegrali – zakończył opiekun Niebieskich.
Motor Lublin w samej końcówce potyczki z Cracovią odrobił dwubramkową stratę, wyrównał stan rywalizacji i zapewnił sobie utrzymanie w Ekstraklasie. Obejrzyj gole oraz najciekawsze akcje sobotniego meczu.
Co za comeback Motoru! W samej końcówce wyszarpał punkt w starciu z Cracovią [WIDEO]
Gdy w 82. minucie Gabriel Charpentier zdobył bramkę na 3:1 dla Cracovii, nic nie wskazywało na to, że Motor Lublin będzie w stanie wrócić jeszcze w sobotę do gry. Podopieczni Mateusza Stolarskiego wykazali się jednak nieprawdopodobną wolą walki, zdołali wyrównać stan rywalizacji i zapewnili sobie tym samym utrzymanie w Ekstraklasie.