W jednym z najciekawiej zapowiadającym się meczów 9. kolejki T-Mobile Ekstraklasy, Ruch Chorzów na własnym boisku zmierzy się z Widzewem Łódź. Starcia pomiędzy tymi drużynami tradycyjnie już nazywa się „meczami przyjaźni”. Całkiem odmienne zdanie na ten temat ma Waldemar Fornalik, szkoleniowiec „Niebieskich”.
Trener Ruchu nie ukrywa, że jego podopieczni po ostatniej, dość pechowej porażce z Wisłą Kraków, marzą o zdobyciu kolejnych punktów. Jego zdaniem kibice z Chorzowa i Łodzi mogą się przyjaźnić, jednak nie będzie to miało żadnego wpływu na przebieg wydarzeń na murawie. – Na boisku na pewno nie będzie „meczu przyjaźni” – wyznał Fornalik.
– Przyjemnie jest prowadzić zespół w takim meczu, jaki rozegraliśmy z Wisłą w Krakowie. Ale nie wracajmy już do wydarzeń z niedzieli – kontynuował. – Przegraliśmy po bardzo dobrej grze z mistrzami Polski, przekonaliśmy się, że piłka nie zawsze jest sprawiedliwa i odkładamy spotkanie z „Białą gwiazdą” na półkę z napisem „to już było”. Teraz czeka nas ciężkie starcie z Widzewem Łódź, który jeszcze nie przegrał ligowego meczu, a i w Pucharze Polski przeszedł przez pierwszą rundę – dodał.
– Mecze przyjaźni to mogą być na trybunach, na boisku nie ma i nie będzie żadnych sentymentów. Chcemy w sobotę wygrać i uważam, że Ruch stać absolutnie na zwycięstwo. Poza tym my nigdy nie wychodzimy na boisko z nastawieniem na nie przegranie meczu – zakończył szkoleniowiec „Niebieskich”.
Nie ma jednak co ukrywać, że mecze Widzewa z Ruchem rządzą się swoimi prawami. W ostatnich sześciu starciach pomiędzy tymi zespołami zanotowano aż cztery remisy i dwa zwycięstwa piłkarzy ze Śląska.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza przegrała u siebie 0:1 z Cracovią w 19. kolejce ligowej. Oto skrót poniedziałkowego meczu, w którym jedyną bramkę zdobył debiutujący Pau Sans.
Wyjaśniła się przyszłość istotnego zawodnika GKS-u Katowice. Doświadczony pomocnik związał się ze wspomnianym klubem na kolejne trzy lata. Jego nowy kontrakt będzie obowiązywać do 30 czerwca 2029 roku.