Ruch Chorzów przegrał na własnym boisku z Polonią Warszawa 0:1. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Pavel Sultes. Trener „Niebieskich” Waldemar Fornalik nie ukrywał po meczu swojej wściekłości. Jego zdaniem gol dla Polonii padł po ewidentnym błędzie arbitra.
– Ja widziałem wcześniej faul na naszym zawodniku. Był ewidentny. Jeśli dołożymy do tego spalonego, to mamy odpowiedź, dlaczego padła ta bramka. To za dużo, jak na pana, który jest zawodowym sędzią. Z drugiej strony nie umniejsza to faktu, że trzeba gola strzelić – grzmiał po spotkaniu Fornalik.
– Są takie mecze, w których jeśli nie strzela się bramki jako pierwszy, to w najlepszym razie się remisuje. W innym przypadku przegrywa. Z meczu, który mógł się dobrze skończyć, zrobiło się nieszczęście – kontynuował opiekun Ruchu. – To było wyrównane spotkanie. Momentem decydującym była szansa, którą Arek Piech sam sobie wypracował. Mógł zrobić z tą piłką wszystko – zakończył.
Gdy w 36. minucie czerwoną kartkę zobaczył Jeremy Blasco, wydawało się, że Lechia Gdańsk po raz pierwszy w Ekstraklasie zwycięży w Radomiu. Gra w osłabieniu przez prawie godzinę nie załamała jednak Radomiaka.
Gorąco na ławce Lechii! Starcie trenera z dyrektorem technicznym
W czasie meczu 31. kolejki PKO BP Ekstraklasy, między Radomiakiem Radom, a Lechią Gdańsk doszło do nietypowej sytuacji. Przy ławce rezerwowych słownie starli się trener z dyrektorem technicznym.