– Moim zdaniem Legia mogła mieć mniej szczęścia w losowaniu. W dwumeczu zdecydowanie większe szanse daję mistrzom Polski. Jeżeli zespół trenera Urbana nie poradzi sobie z Molde, to najwidoczniej nie jest jeszcze gotowa do występów w Lidze Mistrzów. To obecnie najlepsza nasza drużyna, która z łatwością ogrywa rywali w Ekstraklasie – powiedział w rozmowie z legia.com Jarosław Fojut, zawodnik norweskiego Tromso.
Czego mistrzowie Polski mogą spodziewać się w środowym spotkaniu? – Skandynawowie są znakomicie przygotowani pod względem fizycznym, dlatego mogą stworzyć zagrożenie pod bramką rywala zarówno w pierwszej, jak i ostatniej minucie spotkania. Poza tym Norwegowie są w trakcie sezonu i mają za sobą po 17 – 18 meczów. To będą ich niewątpliwe atuty w dwumeczu z legionistami – podkreśla wychowanek Legionovii Legionowo.
W tym roku Molde już tak nie zachwyca jak w ostatnich dwóch latach. – Szanse na obronę tytułu mistrzowskiego są zbliżone do zera. Drużyna zaskakuje na minus. W porównaniu do innych zespołów z kraju fiordów rywal Legii preferuje futbol kombinacyjny, wymienia dużo podań w środku pola. Trener Solskjaer ma z przodu szybkich i silnych atakujących, którzy mają wykorzystywać dokładne podania z drugiej linii – mówi Fojut.
Przed rokiem Legia musiała uznać wyższość innego norweskiego zespołu w fazie play off Ligi Europy – Rosenborga Trondheim. – Moim zdaniem obecne Molde przypomina tamten Rosenborg, jednak w tym sezonie to legioniści są faworytami. Dlaczego? Ponieważ mają lepszą ekipę niż 12 miesięcy temu – podkreśla obrońca Tromso.
(…)
Jak mistrzowie Norwegii mogą zaprezentować się na tle Legii? – Molde lubi grać z drużynami, które rozgrywają atak pozycyjny. Niewiele jest takich zespołów w tym kraju i być może dlatego „Nibiesko-Biali” mają problemy w lidze. W meczu z Legią gospodarze będą mogli swobodnie rozgrywać piłkę, ale zespół z Warszawy musi być pewny siebie. Po prostu jest lepszy i wierzę, że to on awansuje – zakończył Jarosław Fojut.
W następnej edycji Ligi Europy udział weźmie drużyna z drugiej ligi portugalskiej. Podobne sytuacje zdarzają się bardzo rzadko, zwłaszcza współcześnie.
Emery po raz piąty, Cash po raz pierwszy! Cud w Stambule się nie zdarzył
Unai Emery prawdziwie jest specjalistą od wygrywania finałów Ligi Europy. Zrobił to już po raz piąty, a prowadzona przez niego Aston Villa, na oczach księcia Williama, po 44 latach znów wniosła europejski puchar. Dołożył do tego cegiełkę i Matty Cash, choć gwiazdą finału reprezentant Polski nie był.