Finisz el. ME. Czy to będzie wielki tydzień biało-czerwonych?
Żarty się skończyły, w najbliższy czwartek i – ewentualnie – w niedzielę, reprezentację Polski prowadzoną przez Adama Nawałkę czekają chwile prawdy. Nie ma już najmniejszego znaczenia, że biało-czerwoni jako jedyni w grupie D pokonali mistrzów świata, nie liczy się, że przez osiem kolejek zajmowali w tabeli miejsca premiowane bezpośrednim awansem. Istotne są tylko wyniki w spotkaniach ze Szkocją i Irlandią. Choć nie można wykluczyć, że ten drugi mecz – po wygranej w Glasgow – będzie jedynie okazją do fety z okazji awansu biało-czerwonych. I oby tak właśnie się stało!
Polacy są o krok od awansu na Euro 2016 (foto: Ł.Skwiot)
Co jest w kadrze dla śmiechu, to jest, natomiast kiedy zaczyna się poważna robota – to także na całego. Mimo ogólnego pozytywnego odbioru selekcjoner wytknął kadrowiczom nazajutrz po powrocie do kraju wszystkie błędy popełnione w przegranym meczu z Niemcami. A teraz będą mieli zanalizowane wszystkie pomyłki – niezależnie, czy wynikające z braku koncentracji, czy złych boiskowych wyborów – ze starcia z Gibraltarem. Bo błędy w grze naszego zespołu nie powinny się powtarzać na tym etapie jego budowy, niezależnie od tego kto staje naprzeciw. Celem selekcjonera jest bowiem nieustanny progres. Mimo ewidentnych postępów jakie zespół uczynił pod jego kierunkiem, Nawałka nie zamierza jednak wydawać ocen przed zakończeniem kwalifikacji. Z prostego powodu – celem, którego podejmował się przejmując reprezentację było wywalczenie promocji do finałów mistrzostw Europy, nie zaś awans w rankingu FIFA.
Tymczasem życie, nawet w ostatnim czasie, przyniosło sporo przestróg. Choćby w postaci porażki siatkarzy z Włochami w jedenastym meczu w Pucharze Świata, po wcześniejszych dziesięciu zwycięstwach. Co spowodowało, że wylot do Japonii zakończył się ogólną klapą, ponieważ zespół Stephane’a Antigi nie wywalczył tam nominacji olimpijskiej. Również z tego powodu nadrzędne hasło na zgrupowaniu piłkarzy w Double Tree by Hilton, będzie brzmiało: – Trzeba zachować czujność. Do końca.
Pracę nad zminimalizowaniem szkockiego ryzyka selekcjoner zaczął od powołania ośmiu środkowych pomocników, co raczej nie pozostawia złudzeń, w jaki sposób zechce rozegrać spotkanie w Glasgow. Kontrola drugiej linii, co było podstawowym założeniem przed meczem z Niemcami, w którym z powodu kontuzji nie mógł wystąpić bardziej kreatywny niż Krzysztof Mączyński Karol Linetty – wydaje się podstawowym założeniem na rywalizację z ekipą Strachana. I trudno odmówić takiemu rozwiązaniu logicznych podstaw, skoro we Frankfurcie były naprawdę obiecujące momenty w grze biało-czerwonych. Dlaczego teraz taka sama, czy bardzo podobna strategia nie miałaby zatem przynieść pożądanego efektu końcowego, skoro jakość rywala będzie znacząco niższa niż miesiąc temu w Niemczech? Powodzenia!
Adam GODLEWSKI
Cały artykuł można znaleźć w najnowszym numerze Tygodnika „Piłka Nożna”