Przejdź do treści
Diego Simeone head coach of Atletico de Madrid during the UEFA Champions League match, Quarter-Finals, second leg, between Atletico de Madrid and FC Barcelona played at Riyadh Metropolitano Stadium on April 14, 2026 in Madrid. (Photo by Cesar Cebolla / PRESSINPHOTO)
2026.04.14 Madryt
pilka nozna liga mistrzow
Atletico Madryt - FC Barcelona
Foto pressinphoto/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!

FOT. PRESSINPHOTO/PRESSFOCUS

Puchar Króla

Finał czy kolejne arie? Zbliżają się kluczowe dni dla Diego Simeone

– Wyzwaniem nie jest zajęcie 3. miejsca. Wyzwaniem jest triumfowaniem we wszystkich rozgrywkach, w których bierzemy udział – rzucił u progu sezonu 2025/2026, prezydent Los Rojiblancos, Enrique Cerezo. Diego Simeone zatem od sierpnia był pod presją, jak nigdy przedtem.

Maciej Kanczak

Zasługi argentyńskiego szkoleniowca w odbudowę potęgi Atletico Madryt w ciągu ostatniej 1,5 dekady są niepodważalne. Diego Simeone w ciągu 14 lat, zdobył z czerwono-biało-niebieskimi 8 trofeów krajowych i międzynarodowych. Od ostatniego lauru minęło jednak już pięć lat. Stabilizacja i miejsce w czołowej trójce La Liga przestały już kibicom i władzom Los Colchoneros wystarczać. Ci oczekiwali kolejnych pucharów w gablocie.

Marzenia o potrójnej koronie

Brak sukcesów zbiegł się w czasie z coraz powszechniejszym narzekaniem na schematyczny i toporny styl gry 11-krotnych mistrzów Hiszpanii. – Powiedzmy sobie szczerze – taki sposób jest nudny dla publiczności. Kibice oczekują piękna i emocji. A jakie można mieć emocje, 50 metrów od bramki rywala – powiedział w 2022 r. na łamach „La Gazzetta dello Sport”, Arrigo Sacchi. Wicemistrz świata z 1994 r. wyraził coś, co czuła zdecydowana większość osób, na co dzień oglądających poczynania Atletico.

Los Rojiblancos stali się zespołem przewidywalnym, który z każdym rokiem odstawał od FC Barcelony i Realu Madryt w La Lidze. Gracze z Riyadh Air Metropolitano od 2022 r. tracili do mistrza Hiszpanii kolejno 15, 11, 19 i 12 punktów. W kampanii 2023/2024 po raz pierwszy od 12 lat wypadli z kolei poza podium Primera Division. Nie szło im w tym czasie również w Copa del Rey (brak awansu do finału), zaś w Lidze Mistrzów ich szczytem możliwości był ćwierćfinał. Argentyński trener podkreślał jednak, że kolejne niepowodzenia nie studzą jego pasji i entuzjazmu. – Odkąd przybyłem do klubu, dałem z siebie wszystko. I zawsze będę to robił, aż do ostatniego dnia, kiedy tu jestem – zapewniał.

Latem 2025, w czerwono-biało-niebieskiej części Madrytu nie szczędzono więc grosza na transfery. Na Avenida de Luis Aragones zawitali tacy gracze Thiago Almada, Alex Baena, Johny Cardoso, Nico Gonzalez, David Hancko, Marc Pubill, Giacomo Raspadori czy Matteo Ruggeri, którzy łącznie kosztowali 176 mln euro. Nikt, w letnim oknie transferowym A.D. 2025 na Półwyspie Iberyjskim nie wydał więc, aniżeli Atletico. Nic więc dziwnego, że ambicje prezydenta Enrique Cerezo sięgały potrójnej korony.

Tymczasem Los Rojiblancos kampanię 2025/2026 rozpoczęli od falstartu! W pierwszych ośmiu meczach La Ligi wygrywali ledwie trzykrotnie, a nowi gracze mieli ewidentne problemy z aklimatyzacją. Nie lepiej Atleti wiodło się w Lidze Mistrzów, w której przegrali dwie z trzech pierwszych gier. I choć dyrektor generalny, Miguel Angel Gil Martin zapewniał, że władze klubu wierzą w Simeone w 200%, to działania władz klubu wcale o tym nie świadczyły.

Kibice oczekują piękna i emocji. A jakie można mieć emocje, 50 metrów od bramki rywala

Nowy rozdział

W październiku, na Riyadh Air Metropolitano ogłoszono przybycie Mateu Alemany`ego na stanowisku dyrektora sportowego. Działacz, który przed laty do FC Barcelony sprowadzał Roberta Lewandowskiego, Raphinhę czy Ferrana Torresa, oficjalnie przybył do stolicy Hiszpanii, aby poprawić klubowe finansowe, „odchudzić” kadrę od graczy dużo zarabiających, ale mających znikomy wpływ na wyniki oraz sprowadzić kilku klasowych zawodników. Nieoficjalnie mówiło się jednak, że rozpoczął również poszukiwania nowego szkoleniowca, który ma być symbolem nowego okresu w dziejach Atletico.

176

tyle mln euro, latem Atletico Madryt wydalo na wzmocnienia

Jego zatrudnienie zbiegło się bowiem w czasie z rozmowami ws. przejęcia Los Rojiblancos przez fundusz inwestycyjny Apollo Global Management. Amerykańska firma miała nabyć większościowy pakiet Los Colchoneros za 2,2 mld euro. Wraz z przyjściem Alemany`ego wzmogły się spekulacje, o wstrząsie na ławce trenerskiej. Najwięcej mówiło się o osobie Marcelinho, którego nowy dyrektor sportowy jest wielkim admiratorem. Obaj pracowali dwa lata w Valencii CF, zdobywając z „Los Ches” Puchar Króla w sezonie 2018/2019. Innym szkoleniowcem, łączonym z Atletico był również Andoni Iraola, pracujący w AFC Bournemouth.

„El Cholo” początkowo ze spokojem przyjmował zmiany we władzach klubów oraz plotki wokół jego osoby. Kiedy jednak Atletico mierzyło się z Interem w 5. kolejce fazy ligowej Champions League, niespodziewanie wypalił: – To nie zależy tylko ode mnie. Ale w mojej trenerskiej drodze wyobrażam sobie, że pewnego dnia mógłbym zostać szkoleniowcem Nerrazzurich. Moment wypowiedzi był mocno niefortunny, bowiem w razie porażki z drużyną Christiana Chivu, czerwono-biało-niebiescy mogli poważnie ograniczyć swoje szanse na awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Ostatecznie, po dramatycznym spotkaniu zwyciężyli 2:1 (gol Jose Marii Gimeneza w 93. minucie), ale widać było po Argentyńczyku, że ostatnie wydarzenia nie pozostały bez wpływu na jego zachowanie.

Przeciąganie struny

Do otwartej wojny między obydwoma panami doszło jednak w styczniu. Na przełomie roku, Atletico wpada w dołek. W La Lidze wygrywa tylko połowę z sześciu spotkań i jej strata do czołowej dwójki ligi hiszpańskiej wydaje się być już nie do odrobienia. W 21. kolejce Los Colchoneros wygrywając z RCD Mallorca 3:0, ale ciekawsze, aniżeli na Riyadh Air Metropolitano, działy się w salce konferencyjnej. – Z pewnością będziemy szukać piłkarzy, których potrzebujemy – powiedział w kontekście zamykającego się zimowego okna transferowego. Tym bardziej że z klubu właśnie odeszli Connor Gallagher i Giacomo Raspadori. Alemany jednak w rozmowie ze stacją DAZN stwierdził: – Jeżeli chcemy coś zrobić w tym czasie, musi to być coś wyjątkowego. Potrzebujemy graczy o specjalnym statusie.

To było właśnie clou całego konfliktu. Simeone oczekiwał wzmocnień „tu i teraz”, bo ze względu na kontuzje i odejścia niektórych zawodników, w styczniu miał do dyspozycji 19-20 piłkarzy. Alemany z kolei uważał, że zimowe okno transferowe to nie jest czas na wielkie zakupy. Wyjątek od reguły mógł zrobić tylko w momencie, kiedy naprawdę jacyś klasowi gracze byliby dostępni na rynku. Poza tym twardo realizował również misję, z jaką przybył do Atletico. – W pewnym momencie mieliśmy w kadrze 24 zawodników. Było ich zdecydowanie za dużo – stwierdził.

O tym, że sytuacja jest poważna, 63-letni działacz przekonał się w końcówce stycznia. Antoine Griezmann i spółka przegrali niespodziewanie u siebie z FK Bodo/Glimt i zmuszeni byli rywalizować o awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów w fazie play-off. Stąd też Atletico, za „pięć dwunasta” zimą za 40 mln euro kupiło Ademolę Lookmana, Rodrigo Mendozę i Obedę Vargasa. I właśnie Nigeryjczyk jest jednym z nielicznych, sprowadzonych świeżo graczy, którzy nie zawiedli oczekiwań. 28-letni atakujący w 17 meczach, strzelił sześć goli i zanotował cztery asysty, mając niebagatelny wpływ na sukcesy nowego klubu na froncie Copa del Rey i Champions League.

Piękny widok

Dobre rezultaty w tych rozgrywkach, to efekt rzucenia „na szafot” La Ligi. W 2026 r. Atletico w Primera Division wywalczyło tylko 18 na 36 punktów. Po 31. kolejkach, do lidera FC Barcelony traci aż 22 „oczka”. Bezkonkurencyjne natomiast było na krótkich dystansach dwumeczów Pucharu Króla i Ligi Mistrzów. To jednak niejedyne wyjaśnienie powodu, dla którego Los Rojiblancos są bliscy pierwszych trofeów od pół dekady. „Atletico nie dorobiło się nagle wielkich gwiazd futbolu, ale gra obecnie znacznie bardziej otwarcie. Simeone dostosował się do współczesnych trendów, takich jak podejmowanie ryzyka poprzez rozgrywanie piłki od tyłu i ściskanie boiska, aby uniemożliwić przeciwnikom budowanie akcji” – napisał „The Athletic”, trafnie oddając pozytywną przemianę tego klubu.

8

tyle trofeów do tej pory z Atletico wywalczył Diego Simeone

– Jestem tu od 14 lat. Widok drużyny walczącej o zwycięstwo wciąż mnie ekscytuje – powiedział argentyński trener przed sobotnim finałem Copa del Rey z Realem Sociedad San Sebastian. Dla „El Cholo” to może być już 15. trofeum jako szkoleniowca Atletico. Fundamentalne pytanie brzmi, czy zbliżamy się powoli do finału jego przygody na Riyadh Air Metropolitano, czy też słuchać będziemy jeszcze wiele pięknych arii z udziałem Simeone i jego podopiecznych?

guest
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Wbudowane opinie
Zobacz wszystkie komentarze

Najnowsze wydanie tygodnika PN

Nr 15/2026

Nr 15/2026

Puchar Króla

Barcelona dokona niemożliwego czy Atletico przypieczętuje nieuniknione? Przed nami hitowy rewanż w półfinale Pucharu Króla!

Czy porażka 0:4 w pierwszym akcie półfinałowego dwumeczu oznacza absolutny brak nadziei na awans do finału? Zdania są podzielone. Zadać temu kłam dziś wieczorem spróbuje FC Barcelona, która w pierwszym spotkaniu 1/2 finału Copa del Rey uległa Atletico Madryt dokładnie w takim rozmiarze. Camp Nou liczy na historyczną remontadę, ale podopieczni Diego Simeone mają zupełnie inne plany.

Lamine YAMAL of Barcelona celebrates his goal during the Spanish championship LaLiga football match between FC Barcelona and Villarreal CF on 28 February 2026 at Camp Nou stadium in Barcelona, Spain (Photo by /Sipa USA)
2026.02.28 Barcelona
pilka nozna liga hiszpanska
FC Barcelona - Villarreal CF

Foto IPA/SIPA USA/PressFocus

!!! POLAND ONLY !!!
Czytaj więcej