Liga
hiszpańska nie zwalnia tempa po restarcie rozgrywek. W
poniedziałkowy wieczór rozpoczęła się 29. kolejka Primera
Division. Falstart zalicza Betis, który ponownie nie potrafił
zainkasować kompletu punktów.
Po wznowieniu rywalizacji w lidze hiszpańskiej Betis wciąż nie odniósł zwycięstwa
Przed
czterema dniami Betis doznał porażki 0:2 w bardzo prestiżowym,
derbowym starciu z Sevillą. Zespół prowadzony przez trenera
Rubiego miał zrehabilitować się za tamto niepowodzenie, pokonując
na swoim terenie Granadę. Ta sztuka jednak również mu się nie
udała.
Poniedziałkowy
mecz rozgrywany na Estadio Benito Villamarin lepiej rozpoczęli
goście. Granada prowadziła od 29. minuty, kiedy Carlos Fernandez
wykorzystał dobre podanie Antonio Puertasa w polu karnym i posłał
piłkę do siatki.
To
generalnie było dobre spotkanie, jednak na kolejne gole trzeba było
czekać aż do końcówki rywalizacji. W
85. minucie sędzia dopatrzył się w polu karnym przewinienia
obrońcy Granady, Domingosa Duarte. Jedenastkę pewnie wykorzystał
Sergio Canales.
Zaledwie
180 sekund później Cristian Tello mocno zagrał piłkę w
szesnastkę gości, tam nikt nie zmienił toru jej lotu i ostatecznie
wylądowała ona w siatce. Dość przypadkową asystę zaliczył
Nabil Fekir, a Betis cieszył się z prowadzenia.
Gospodarze
wypuścili jednak zwycięstwo z rąk. W doliczonym czasie gry Jose
Martinez dośrodkował z rzutu rożnego, zaś doświadczony Roberto
Soldado uderzeniem z woleja kompletnie zaskoczył bramkarza Betisu,
Joela Roblesa.