Europa jest przeciwna powiększeniu liczby finalistów mistrzostw świata do 48 już w 2022 roku. Taką właśnie propozycję złożyła południowoamerykańska federacja piłkarska CONMEBOL, a dość przychylnie odniosła się do niej FIFA.
Co dalej z mistrzostwami świata w 2022 roku? (fot. Reuters)
Przypomnijmy, że Międzynarodowa Federacja Piłki Nożnej już na początku 2017 roku postanowiła, że liczba finalistów mundialu zostanie zwiększona, ale dopiero od turnieju w 2026 roku. W Ameryce Południowej chcieliby jednak przyspieszyć wprowadzenie reformy w życie cztery o cztery lata.
Co ciekawe, propozycja spodobała się urzędującemu prezydentowi FIFA, Gianniemu Infantino, który stwierdził podczas jednego z wywiadów, że jest ona godna rozważenia.
Wiadomo już jednak, że wszelkie zmiany przy formule rozgrywania mistrzostw świata, które w 2022 roku odbędą się w Katarze, spotkają się z oporem Starego Kontynentu. – To nie ma żadnego sezonu i nie jest niemożliwe – stwierdził dosadnie szef Europejskich Zawodowych Lig Piłkarskich, Lars-Christer Olsson, cytowany przez Reutersa.
– Zgodziliśmy się na zmiany w terminarzu i rozegranie mundialu w zimie, ale to o czym mówi się obecnie… Cóż, taki sprawa na pewno nie załatwia się w mediach. Tu potrzeba rozmów, analiz i konsultacji – dodał.
Warto przypomnieć, że cała reforma mistrzostw świata została przyjęta przez kibiców z dużą rezerwą. Wydawało się, że system, który obowiązuje do 1998 roku, a który zakłada udział 32 zespołów w mundialu był tym optymalnym. FIFA uznała jednak, że zmiany są konieczne i dlatego powiększyła najważniejszy turniej piłkarski na świecie o 16 dodatkowych drużyn.
Gianni Infantino znalazł sojusznika. Niedawno był przez niego krytykowany
Prezydent Azjatyckiej Konfederacji Piłkarskiej (AFC), szejk Salman bin Ibrahim Al Khalifa, zamierza poprzeć Gianniego Infantino, aktualnego szefa FIFA, w jego staraniach o kolejną kadencję.