Trzeci zwycięstwo było na wyciągnięcie ręki, jednak młody Polakom nie udało się utrzymać prowadzenie w Jekaterynburgu. Nasza reprezentacja do lat 21 zremisowała na wyjeździe z Rosją (2:2) i wciąż pozostaje bez porażki w eliminacjach na EURO.
Patryk Klimala strzelił Sbornej dwa gole (fot. Maciej Gilewski / 400mm.pl)
Biało-czerwoni rozpoczęli eliminacje zgodnie z przewidywaniami, a więc od zwycięstw nad dużo niżej notowanymi rywalami. Na inaugurację Polska pokonała Łotwę (1:0), a następnie bez większych problemów odprawiła z kwitkiem Estonię (4:0). W tych spotkaniach miejsca na wpadkę nie było i chociaż gra nie zawsze rzucała na kolana, to plan udało się wypełnić.
Wiadomo jednak było, że prawdziwa walka o punkty rozpocznie się właśnie w październiku, gdzie na naszą drużynę mieli czekać przeciwnicy dużo wyżej notowani. Rosjanie i Serbowie także mają apetyty, by pojechać na mistrzostwa Europy i gdyby już na początku eliminacji udało się im urwać punkty, to na pewno byłby to dla drużyny Czesława Michniewicza spory handicap.
Piątkowy mecz z Rosją urastał do rangi jednego z najważniejszych podczas całej kampanii, tym bardziej, że nasi rywale stracili wcześniej punkty z Bułgarią. Dodatkowego pieprzu całej sprawie dodawał fakt, że starcia polsko-rosyjskie zawsze i przy okazji praktycznie każdej dyscypliny mają swoje drugie dno i towarzyszą im spore emocje.
Początkowe fragmenty meczu należały do gospodarzy, którzy rzucili się na naszą drużynę, jednak nie pozwoliliśmy im rozwinąć skrzydeł. Polska bardzo szybko przejęła kontrolę na wydarzeniami na boisku i już w 10. minucie wyszła na prowadzenie. Dobre dośrodkowanie w pole karne wykorzystał Patryk Klimala, który zwiódł bramkarza, a piłka po jego strzale i odbiciu się od głowy jednego z obrońców wpadła do siatki.
Wydawało się, że nasza drużyna znajduje się w uderzeniu, jednak kwadrans później pod naszą bramką doszło do katastrofy. Kamil Grabara niepotrzebnie wyszedł do piłki i zamiast ją złapać lub wybić, wskoczył na plecy Sebastian Walukiewicza. Efekt? Stracona futbolówka i strzał Utkina, który miał przed sobą opuszczoną przez golkipera bramkę.
Po stracie gola Polacy zaczęli grać nerwowo i niewiele brakowało, by to Sborna wyszła na prowadzenie. Rosjanie swoich szans nie wykorzystali i… zostali za to skarceni. W doliczonym czasie pierwszej połowy Mateusz Bogusz odebrał piłkę na połowie rywala i obsłużył znakomitym prostopadłym podaniem Klimalę. Ten na pełnej szybkości minął rywala i mając przed sobą bramkarza, po prostu nie mógł się pomylić.
W drugiej połowie spotkanie mocno się wyrównało i każda z drużyn miała swoje szanse strzeleckie. Po naszej stronie najlepszą zmarnował rezerwowy Paweł Tomczyk, którego uderzenie zostało w ostatniej chwili zablokowane przez obrońcę.
Czas mijał i im bliżej końca meczu, tym Rosjanie coraz bardziej zaczynali rzucać wszystko na szalę. Ku rozpaczy miejscowych kibiców, gospodarze mieli niewiele do zaproponowania pod bramką Kamila Grabary. Większość ich ataków była rozbijana przez obrońców, a kiedy trzeba było, to nasz bramkarz stawał na wysokości zadania, rehabilitując się za błąd z pierwszej połowy.
Kiedy wydawało się, że mecz znajduje się pod naszą kontrolą, a Biało-czerwoni zmarnowali dwie okazja bramkowe, Rosjanie zadali niespodziewany cios. W doliczonym czasie zamieszanie w polu karnym wykorzystał Sulejmanow i obie drużyny podzieliły się ostatecznie punktami.
Media: Jan Urban nie powoła wyróżniającego się zawodnika z Ekstraklasy! Pojedzie na młodzieżówkę
Obrońca Lecha Poznań – Wojciech Mońka ma nie dostać powołania do seniorskiej reprezentacji Polski. Jeden z czołowych stoperów naszej ligi wybierze się na zgrupowanie kadry do lat 19.