Znudzony małymi festiwalami. Polak chce być gwiazdą na scenie Ligi Mistrzów
Do tej pory Nicola Zalewski występował głównie na scenach mniejszych piłkarskich festiwali (Liga Konferencji i Liga Europy). Teraz w końcu czas na spektakularny spektakl na estradzie Ligi Mistrzów 33-krotnego reprezentanta Polski.
Okazja ku temu nadarza się już we wtorek, gdy Atalanta BC podejmie Bayern Monachium w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów.
Skazany na Ligę Europy
Urodzony w Tivoli zawodnik już w wieku 19 lat dostąpił zaszczytu debiutu w europejskich pucharach (Liga Europy) w barwach Romy. Paulo Fonseca wpuścił go na boisku w rewanżowym starciu ½ finału z Manchesterem United, a Nicola Zalewski odwdzięczył się za zaufanie akcją z 83. minuty, po której samobójcze trafienie zaliczył Alex Telles. Rzymianie wygrali wówczas 3:2, ale było to zwycięstwo pyrrusowe, wszak w pierwszym meczu na Old Trafford przegrali aż 2:6. Polak mógł być jednak zadowolony z siebie. – Wykonał kapitalną robotę – chwalił go na antenie Sky Sports Italia, Fonseca.
Lepsze czasy dla Zalewskiego w Rzymie nastały po przybyciu na Stadio Olimpico Jose Mourinho. O ile w fazie grupowej Ligi Konferencji w sezonie 2021-22 zaliczał jeszcze epizody (20 minut w dwóch meczach), o tyle w kulminacyjnym momencie fazy pucharowej The Special One uczynił z niego podstawowego gracza. Zalewskiego znów nie zjadła trema, bo zaliczył asysty w potyczkach z Bodo/Glimt (4:0) w ¼ finału i Leicester City (1:1) w ½ finału. Rzymianie zaś wygrali premierową edycję Conference League. W finale z Feyenoordem stawiający wówczas dopiero pierwsze kroki w drużynie narodowej skrzydłowy rozegrał 67 minut.
19
w takim wieku Nicola Zalewski zadebiutował w europejskich pucharach
W kolejnych latach żółto-czerwoni rywalizowali w Lidze Europy. W rozgrywkach 2022-23 doszli do finału, gdzie jednak w rzutach karnych lepsza okazała się Sevilla FC (12 meczów Zalewskiego). Z kolei w kampanii 2023-24 drogę do decydującego starcia w ½ finału zablokował im Bayer Leverkusen (dziewięć spotkań i dwie asysty Polaka). W sezonie 2024-25 3-krotni mistrzowie Włoch z dużymi problemami wywalczyli awans do fazy pucharowej. Nasz skrzydłowy grał jednak tylko jesienią (cztery występy i jedno ostatnie podanie), bo zimą został wypożyczony do Interu.
Na Stadio Olimpico Zalewski niejako skazany był na Ligę Europy. Rzymianie bowiem ostatni raz w Champions League rywalizowali w sezonie 2018-19 (porażka w dwumeczu z FC Porto w 1/8 finału). Z kolei od kiedy Polak stał się istotną postacią składu Giallorrosich, ci trzy razy z rzędu kończyli rozgrywki Serie A na 6. miejscu.
Smutny rekord
O ile Nicola Zalewski bardzo szybko zaliczył premierowy występ w europejskich rozgrywkach, o tyle na debiut na najważniejszych z aren Starego Kontynentu musiał czekać aż do 23. urodzin. Po przenosinach do Interu dostawał liczne szansy gry (11 meczów na 17 możliwych w Serie A), ale gdy doszło do pierwszych bojów w 1/8 finału z dobrze kojarzącym mu się Feyenoordem (2:0, 2:1), skrzydłowy reprezentacji Polski leczył akurat kontuzję łydki, która z gry wyeliminowała go na miesiąc.
33
tyle meczów Zalewski rozegrał w sumie w Lidze Europy i Lidze Konferencji
Upragniona inicjacja w Lidze Mistrzów nastąpiła więc dopiero w kwietniu, w pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym z Bayernem Monachium – Zalewski zaliczył symboliczny występ. „Cóż, trudno oceniać debiut Zalewskiego, jako że w sumie spędził na boisku raptem pięć minut. Pomimo jednak tak krótkiego pobytu na placu gry, 23-latek zdążył zaistnieć, choć niekoniecznie pozytywnie” – tak wówczas opisywaliśmy jego epizod. Chodziło o sytuację z doliczonego czasu, gdy Polak stracił piłkę, a następnie faulował tuż przed polem karnym Michaela Olise, za co otrzymał żółty kartonik.
W rewanżu (2:2) Nicola już nie wystąpił, ominęły go również epickie półfinałowe boje z Barceloną (3:3, 4:3), co było o tyle dziwne, że w ligowych starciach z Romą (0:1) i Hellasem Werona (1:0), poprzedzających dwumecz z Dumą Katalonii, spisywał się dobrze.
Doczekał się natomiast występu w wielkim finale z PSG. I przy okazji zapisał się w historii finałów europejskich pucharów, stając się pierwszym graczem znad Wisły, który wystąpił w decydującym starciu trzech najważniejszych rozgrywek na Starym Kontynencie. Takim osiągnięciem mógł się pochwalić jeszcze tylko jego były kolega z szatni Romy, Chris Smalling (finał LM z Manchesterem United w 2011 r., oraz finały LK i LE z rzymianami w 2022 i 2023). – Trzy finały w ciągu trzech lat? Ciężka praca popłaca. Jeden finał wygrałem, drugi przegrałem, mecz w Monachium będzie najważniejszym w mojej dotychczasowej karierze – mówił przed potyczką z PSG w rozmowie z DAZN.
🇵🇱🎙️ Nicola Zalewski:
"3 European finals for me in 4 years? Hard work pays off. I lost one unfairly, I won one, and now this final in Munich will be the most important match of my life…so far!" @DAZN_ITpic.twitter.com/NHMeQyTPmv
Ów rekord pomógł jedynie nieznacznie otrzeć łzy po największej klęsce na arenie europejskiej w 117-letnich dziejach Nerrazzurich. W Monachium Les Parisiens zwyciężyli bowiem aż 5:0, nie dając Interowi żadnych szans. Zalewski na murawę wszedł w 53. minucie przy stanie 0:2 – niewiele zdziałał. Oddał jeden strzał na paryską bramkę, drugi został zablokowany. Poza tym podjął trzy próby dryblingu i stoczył pięć pojedynków, za jeden z nich otrzymując żółtą kartkę. Włoska prasa była jednak w stosunkowo do niego wyrozumiała. „La Gazzetta dello Sport” oceniła jego występ na 4,5, pisząc, że „nieco rozruszał zespół, a żółta kartka była próbą buntu”.
Mistrz lewej flanki
Kolejne występy w najbardziej elitarnych europejskich rozgrywkach 24-latek zaliczył już w barwach Atalanty BK, do której przeniósł się latem 2025. I tu jednak trudno mówić o stabilizacji, bo wystąpił w zaledwie trzech meczach La Dei w fazie ligowej oraz dwóch w fazie play-off. Nie zawsze wynikało to jednak z formy Polaka, bo często niezrozumiałe decyzje w jego sprawie podejmował szkoleniowiec Ivan Jurić.
Chociażby przy okazji starcia z PSG (0:4) na inaugurację rozgrywek LM. Zalewski w nowych barwach zanotował bowiem udany start (gol i asysta w pierwszych trzech spotkaniach), tymczasem cały mecz z obrońcą Pucharu Mistrzów przesiedział na ławce rezerwowych. – Dokładnie przeanalizowaliśmy Paris Saint-Germain. Wiem, że wielu uważa, że powinniśmy się wycofać i zachować większą ostrożność, ale zauważyliśmy, że większość drużyn, które przyjęły takie podejście, i tak przegrywały sromotnie. Gra przeciwko PSG to trochę jak wybór metody egzekucji. Wybraliśmy to podejście i osobiście zauważyłem wiele pozytywnych skutków – tłumaczył pokrętnie Chorwat jego nieobecność.
Nieco rozruszał zespół, a żółta kartka była próbą buntu
Z powodu urazu mięśnia Zalewskiego zabrakło również w składzie na spotkanie z Club Brugge (2:1), ale już w rywalizacji ze Slavią Praga (0:0), pierwszej po wyleczeniu kontuzji, gracz Atalanty spisał się dobrze. Portal calcioatalanta.it podkreślał jego „ożywczy wpływ na poczynania ofensywne klubu z Bergamo, ale również sumienną pracę w defensywie”. W fazie ligowej wystąpił jeszcze w meczach z Eintrachtem Frankfurt (3:0, solidny występ) oraz z Athletic Bilbao (2:3, premierowa asysta w Lidze Mistrzów).
„Solidny, pożyteczny, przydatny” – to były stale pojawiające się słowa dotyczące gry Polaka we włoskich mediach. Brakowało mu jednak w Lidze Mistrzów spektakularnego występu, o którym rozprawiałaby cała Europa. Nie inaczej było przy okazji pierwszego starcia fazy play-off z Borussią Dortmund (0:2). Calciomercato pisało o nim jako „iskrze ofensywnej drużyny”, a „La Gazzetta dello Sport” dodawała, że „miał kilka pomysłów na rozkręcenie ataku”.
Rewanż na New Balance Arena zdawał się być pożegnaniem La Dei z Champions League. W nim jednak drużyna z Lombardii spisała się fenomenalnie, rozgrywając jeden z najlepszych meczów w swojej historii. Rozbiła BVB 4:1, gola na wagę awansu strzelając w 98. minucie. Wkład Zalewskiego w trzeci w historii awans Atalanty do 1/8 finału LM był niepodważalny. Choć nie strzelał i nie asystował, to z jego strony graczom z Zagłębia Ruhry groziło największe niebezpieczeństwo. „Mistrz lewej flanki” – tak (wespół z defensorem Lorenzo Bernasconim) określił go portal tuttoatalanta. „Doprowadzał obrońców rywali do szału” – dodawał.
Zasadne jest zatem pytanie, czy rewanż z Borussią był tym przełomowym meczem Zalewskiego w Lidze Mistrzów, który zbuduje go jako lidera Atalanty? Tym bardziej że Bogini tuż po nim mocno spuściła z tonu i po serii dziewięciu meczów bez porażki w Serie A (siedem zwycięstw, dwa remisy), nie wygrała dwóch ostatnich spotkań (porażka z Sassuolo, remis z Udinese). I mocno potrzebuje kogoś, kto będzie w stanie wydźwignąć ją z kryzysu tuż przed kolejnym starciem w LM.
A w Champions League w 1/8 finału poprzeczka poszła mocno do góry, bo tym razem gracze z Bergamo zmierzą się z Bayernem Monachium. Choć zdecydowanym faworytem tego starcia są Die Roten, w Bawarii czują jednak respektem przed niebiesko-czarnymi. – To będzie bardzo interesujący dwumecz przeciwko topowej włoskiej drużynie. Starcie z Borussią pokazało, jak silna Atalanta jest w meczach domowych, gra agresywnie, wysokim pressingiem i ma piłkarzy wysokiej klasy – stwierdził dyrektor sportowy FCB, Christoph Freund. Czy po tym dwumeczu, w jego notesie wyląduje nazwisko reprezentanta Polski?
W ofercie LV BET dostępny jest zakład na bramkę Nicoli Zalewskiego w meczu z Bayernem. Kurs na trafienie kadrowicza Biało-Czerwonych wynosi 4.35.
Legalny bukmacher LV BET to solidny wybór dla fanów piłki nożnej ze względu między innymi na:
Szeroki wybór oferty na wszystkie najpopularniejsze rozgrywki
Wysokie kursy. Systematycznie podnoszone przez liczne promocje.
Promocje dla aktualnych klientów.
Wszystkie szczegóły oferty powitalnej oraz pełną ofertę dostępnych promocji znajdziecie TUTAJ.
Wieczysta Kraków przed dużą szansą. Zdoła ją wykorzystać?
W czwartkowy wieczór Wieczysta Kraków podejmie Polonię Bytom w ramach 25. kolejki meczów Betclic 1. Ligi. Ma szansę umocnić się w strefie barażowej tabeli.
Atalanta Bergamo zmierzy się dzisiaj w rewanżowym starciu półfinału Coppa Italia z Lazio. Legalny bukmacher LV BET przygotował ofertę kursów na to spotkanie.
FC Porto – Sporting: kursy bukmacherskie od LV BET
FC Porto zmierzy się dzisiaj ze Sportingiem Lizbona w rewanżowym starciu półfinału Pucharu Portugalii. Czy ekipa reprezentantów Polski będzie w stanie odrobić straty? Legalny bukmacher LV BET przygotował pełną ofertę bukmacherską na to spotkanie.