Legia Warszawa po dwóch porażkach z rzędu, w końcu wygrała. Podopieczni Macieja Skorży bez problemów ograli na wyjeździe Zagłębie Lubin 4:0. Bramki dla „Wojskowych” strzelali Rybus, Vrdoljak, Ljuboja i Borysiuk.
Spotkanie na Dialog Arenie nie miało zbyt wielkiej historii. Przewaga Legii od samego początku była spora i już w 10. minucie mogła zostać udokumentowana. Rafał Wolski z dziecinną łatwością ograł Bartosza Rymaniaka i wyłożył piłkę Maciejowi Rybusowi. Ten uderzył, jednak pomylił się fatalnie. Co nie udało się w dziesiątej, udało się w 23. minucie. Legia w kapitalny sposób rozegrała rzut wolny, a formalności dopełnił Rybus, który pokonał Isailovicia.
Kilka chwil później „Wojskowi” mogli prowadzić już 2:0. Ponownie świetnie zachował się Wolski, który przechwycił piłkę i odegrał ją do Danijela Ljuboji. Ten uderzył na bramkę Zagłębie, jednak Isailović stanął na wysokości zadania. W 32. minucie kolejna akcja gości i po raz kolejny pod bramką „Miedziowych” zrobiło się gorąco. Rybus ze skrzydła posłał piłkę wzdłuż pola karnego, jednak nikt z jego kolegów nie domknął akcji. Najbliżej był Ljuboja, jednak zabrakło w tej sytuacji trochę tempa.
W 35. minucie powinien być remis. Sernas wykorzystał błąd defensywy Legii, minął Dusana Kuciaka i kiedy wydawało się, że już nic nie powstrzyma go przed zdobyciem gola, to snajper Zagłębia trafił w słupek. Była to najlepsza okazja miejscowych na zdobycie gola.
Niewykorzystane sytuację lubią się mścić – jak głosi stare piłkarskie porzekadło i dokładnie tak było w tym przypadku. Kilka minut po zmarnowanej „setce” Sernasa, katastrofalny w skutkach błąd, popełnili defensorzy Zagłębia. Miroslav Radović dograł piłkę w pole karne rywali, a jako, że żaden z obrońców nie kwapił się do jej wybicia, to dopadł do niej Ivica Vrdoljak i bez większych problemów umieścił ją w bramce.
Druga część spotkania nie była już tak interesująca. Legia kontrolowała przebieg wydarzeń na boisku, natomiast Zagłębie podejmowało bardzo nieporadne próby zawiązania skutecznej akcji i zdobycia gola kontaktowego. W 66. minucie swoją szansę – już kolejną w tym meczu – miał Sernas, jednak po ładnym dograniu Rymaniaka, nie potrafił on celnie uderzyć na bramkę Kuciaka. Snajper „Miedziowych” pokazał po raz kolejny, że w obecnym sezonie ma kompletnie zwichrowany celownik.
Pod koniec meczu z powodu kontuzji z boiska musiał zejść Michał Żyro, który wszedł z ławki rezerwowych dopiero w 66. minucie. Jego miejsce na placu boju zajął Michał Kucharczyk.
Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry trzeci gwóźdź do trumny „Miedziowych” w tym meczu wbił Ljuboja. Napastnik Legii otrzymał długie podanie z głębi pola, bez większych problemów opanował piłkę i ze spokojem pokonał Isailovicia. Zagłębie-Legia 0:3!
Jeśli jednak ktoś myślał, że to koniec popisu strzeleckiego „Wojskowych” ten był w wielkim błędzie. Kilka chwil po golu Ljuboji, piłkę do siatki Zagłębia wpakował Ariel Borysiuk. Defensywny pomocnik Legii zdecydował na uderzenie zza pola karnego i nie dał szans na obronę golkiperowi gospodarzy. 4:0 i pogrom stał się faktem.
Znamy termin powrotu Dawidowicza. Reprezentant Polski wypadnie na dłużej
Obrońca Rakowa Częstochowa nie będzie przez co najmniej trzy tygodnie do dyspozycji Łukasza Tomczyka. 30-latek nabawił się urazu, który wykluczy go z gry na dłużej.
Tabela Ekstraklasy po weekendowych meczach. GKS Katowice pnie się w górę
Dzięki drugiej wygranej w tej rundzie, GKS wskoczył na 10. miejsce w tabeli. Po weekendowych zmaganiach w strefie spadkowej kotwiczy Termalica, Legia oraz Widzew Łódź. Jak prezentuje się pełna tabela?