W kolejnym meczu podopieczni Pawła Janasa nie zaznali smaku zwycięstwa. Tym razem lepsi od gdańszczan okazali się piłkarze Podbeskidzia, którzy komplet punktów mogą zawdzięczać swej skuteczności.
Spotkanie z Podbeskidziem był dla Lechii kolejnym z serii meczów o życie. W zakończonym chwilę wcześniej starciu Łódzkiego Klubu Sportowego z Zagłębiem Lubin szczęśliwie zwyciężyli „Miedziowi”, dlatego gdańszczanie w sobotę musieli powalczyć o trzy oczka.
Podopieczni Pawła Janasa od początku rozpoczęli szturm na bramkę rywala. Już w 6. minucie prowadzenie gospodarzom mógł zapewnił Piotr Grzelczak, ale posterunku był były bramkarz Lechii – Mateusz Bąk. Dwie minuty później piłka wpadła do siatki, ale na nieszczęście miejscowych kibiców to goście otworzyli wynik spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Rafał Janicki nie upilnował Damjana, który strzałem głową pokonał nie najlepiej interweniującegoWojciecha Pawłowskiego. Po kolejnych dwóch minutach mogło być 2:0 dla Podbeskidzia, ale tym razem lepiej zachował się golkiper Lechii nie dając się zaskoczyćSylwestrowi Patejukowi.
W 18. minucie gdańszczanie wrócili do gry. Futbolówkę przed polem karnym rywala przejął Jakub Kosecki, urwał się obrońcom i uderzeniem po długim rogu sprzed „szesnastki” nie dał szans Bąkowi. W 38 minucie ten sam zawodnik wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Długim efektownym podaniem do Koseckiego popisał się Paweł Nowak. Popularny „Kosa” minął przeciwnika i na raty, trochę szczęśliwie, po raz kolejny wpisał się na listę strzelców.
Radość „Kosy” i spółki nie trwała długo. We własnym polu karnym ręką interweniował Krzysztof Bąk i sędzia Hubert Siejewicz po konsultacji z arbitrem bocznym wskazał na wapno. Jedenastkę pewnie wykorzystał Patejuk i do przerwy było 2:2.
Po zmianie tempo meczu nieco spadło, gra się zaostrzyła, a piłkarze obu drużyn zamiast strzelać kolejne gole zaczęli kolekcjonować żółte kartki. Jedna z pierwszych lepszych okazji bramkowych w drugiej połowie miała miejsce w 65 minucie. Bliski uszczęśliwienia sympatyków miejscowej drużyny był wówczas Ivans Lukjanovs, ale piłka po jego strzale minimalnie przeleciała obok słupka. Kilkadziesiąt sekund później gra przeniosła się pod drugie pole karne, dobrą akcję przeprowadził Patejuk, a kropkę nad „i” postawił Damjan.
W kolejnych minutach losy meczu próbowali odwrócić gospodarze. Aktywny Kosecki walczył o trzecie trafienie, ale ta sztuka się mu nie udała. Lechia – Podbeskidzie 2:3.
Media: Tak Legia chciała zapłacić za transfer Adamskiego
Rafał Adamski w poprzednim tygodniu zamienił Pogoń Grodzisk Mazowiecki na Legię Warszawa. Światło dzienne ujrzały niedorzeczne informacje na temat tego, jak „Wojskowi” prowadzili tej zimy negocjacje ws. transferu nowego napastnika.
Yannick Agnero: Mikael Ishak to wzór do naśladowania [WYWIAD]
Rzadko spotykana to sytuacja, że bohater rekordowego transferu przeważnie zaczyna mecze wśród zmienników. Pomysł Lecha na Yannicka Agnero jest osobliwy, lecz konkretny. A 22-letni napastnik wpasował się w rolę ucznia, doskonalącego się u boku jednego z najlepszych strzelców w dziejach Kolejorza.