Lechia odniosła pierwsze zwycięstwo w tym roku, zwyciężając w wyjazdowym spotkaniu z Bełchatowem 3:1. Bohaterem gdańszczan został Abdou Razack Traore, który zaliczył bramkę i dwie asysty.
Przedmeczowe statystyki jednoznacznie wskazywały na drużynę gospodarzy. GKS nie zaznał porażki przed własną publicznością przez siedem kolejnych meczów, a w całym sezonie przegrał tylko dwa spotkania u siebie – z Legią i Lechem. Ponadto drużyna z Bełchatowa nie poniosła porażki z Lechią od 1996 roku. Z kolei ostatnie dwa spotkania obydwu drużyn kończyły się bezbramkowym remisem, co nie było dobrym prognostykiem przed inauguracją 23. kolejki Ekstraklasy.
Trener Kamil Kiereś mógł się jednak cieszyć z powrotu do osiemnastki meczowej Dawida Nowaka, który z powodu urazu pauzował przez cztery spotkania. Najlepszy strzelec Bełchatowian zaczął zmagania na ławce rezerwowych, a jego szkoleniowiec podkreślił, że musi pomału być wprowadzany w rytm meczowy.
Dodatkowym smaczkiem w tym meczu była postać Pawła Janasa. Szkoleniowiec Lechii zaczynał ten sezon w zespole z Bełchatowa, a Kiereś był wtedy jego asystentem. Tym razem obaj panowie spotkali się po dwóch stronach barykady i były selekcjoner polskiej reprezentacji nie dał się zaskoczyć swojemu uczniowi.
Przed meczem sytuacja Janasa była jednak beznadziejna. Jego drużyna w sześciu dotychczasowych spotkaniach zdobyła zaledwie cztery punkty, a ewentualna porażka z GKS-em mogła kosztować go nawet utratę pracy. Opiekun Gdańszczan próbował ratować sytuację, nie zabierając do Bełchatowa Marcina Pietrowskiego, Ivansa Lukjanovsa, Piotra Wiśniewskiego i nieoczekiwanie Wojciecha Pawłowskiego. Jak się okazało były to trafne decyzje.
Goście od początku meczu wydawali się wiedzieć o co grają, nie dając dojść Bełchatowianom za blisko własnej bramki. W pierwszej połowie najaktywniejszym zawodnikiem był, już tradycyjnie, Jakub Kosecki, który raz po raz szarżował na lewej stronie boiska. Najważniejszą akcję w tej części gry Lechia przeprowadziła 4 minuty przed zejściem na przerwę. Paweł Nowak dobrze wyprowadził kontratak, po którym strzałem przy krótkim słupku Łukasza Sapelę pokonał Abdou Razack Traore. Bramkarz gospodarzy popełnił ewidentny błąd w tej sytuacji.
Druga połowa idealnie rozpoczęła się dla podopiecznych Janasa. Nowak wrzucił piłkę w pole karne, Bąk zgrał do Traore, a ten zamiast uderzać na bramkę, idealnie wyłożył futbolówkę Sebastianowi Maderze, który zdobył bramkę w swoim debiucie w biało-zielonych barwach. Po zdobyciu gola przyjezdni cofnęli się do obrony, wyraźnie oddając inicjatywę „Brunatnym”.
Walka gospodarzy przyniosła efekt już w 62. minucie kiedy gola kontaktowego po rzucie rożnym zdobył Marcin Żewłakow. Dla byłego reprezentanta Polski była to druga ligowa bramka z rzędu, mimo że w obydwu przypadkach na boisko wchodził z ławki rezerwowych. Bełchatów wciąż atakował, ale od 66. minuty musiał grać w dziesiątkę. Maciej Wiliusz w zamieszaniu w polu karnym uderzył łokciem Nowaka i musiał opuścić boisko.
Mimo straty zawodnika GKS miał przewagę, starając się odrobić stratę, lecz nadział się na kontrę Lechitów. Piłkę na wolne pole zagrał Traore, a Piotr Grzelczak nie zmarnował sytuacji sam na sam, przypieczętowując zwycięstwo swojej drużyny. W końcówce nie zabrakło groźnych akcji (m.in. Żewłakow uderzył w poprzeczkę), jednak wynik już nie uległ zmianie.
Cudowny gol w hicie Ekstraklasy! Idealne uderzenie z dystansu [WIDEO]
GKS Katowice zremisował 2:2 z Jagiellonią Białystok w kluczowym starciu dla czołówki tabeli Ekstraklasy. Wynik meczu pięknym uderzeniem z dystansu ustalił Borja Galan.
Kroczek skomentował zachowanie swojej gwiazdy. „Nikt nie jest ponad klub”
Raków Częstochowa pokonał Piasta Gliwice 3:1 i zapewnił sobie awans do europejskich pucharów. W zespole spod Jasnej Gółry jest jednak gorąco, po zachowaniu Jonatana Brauta Brunesa.